Uncategorized

Czy da się przeżyć bez prostownicy?

Temat dzisiejszego wpisu jest mi dość bliski, ponieważ prostowałam włosy przez około 7 lat (codziennie!). Gdyby ktoś mnie rok temu zapytał bez czego nie mogę żyć, na pewno wymieniłabym między innymi prostownicę. Dziś twierdzę, że prostownica to jedno z największych bagien, w jakie może się wpakować dziewczyna o włosach falowanych i kręconych.
 
 
Zawsze narzekałam na naturę swoich włosów, kręciły się i puszyły, nie mogłam z nimi dojść do ładu. Jedynym rozwiązaniem w mojej gimnazjalnej głowie było prostowanie włosów – stało się to wtedy bardzo modne. Dużo dziewczyn(ek) zaczynało wielką przygodę swojego życia – TORTUROWANIE WŁOSÓW, choć pewnie żadna nie zdawała sobie sprawy, jakie będą  skutki takiego postępowania w przyszłości.
 
Wczoraj od bardzo dawna użyłam prostownicy, moje włosy po jej użyciu były w stanie fatalnym. Nie były już tak miękkie, gładkie i lśniące. Odczuwam coś w rodzaju wielkiej niechęci do tego urządzenia.
 
Jakie spustoszenie zasiało prostowanie na mojej głowie?
  • włosy stały się suche, do tej pory nie potrafię ich nawilżyć,
  • włosy są bardzo połamane, kończą się białymi kuleczkami, nie potrafię wszystkich wyłapać i ściąć,
  • mam rozdwojone końcówki; mimo że podcinam regularnie końce to fakt, że włosy są nierówne powoduje, że rozdwojone końcówki mam na całej długości włosów,
  • włosy zaczęły mi bardzo wypadać – jak bardzo? Straciłam około 30 % włosów,
  • i najgorsze – jestem jedną z tych, które spaliły sobie włosy…
A jakie są plusy prostowania?
 
NIE MA ŻADNYCH, przynajmniej moim zdaniem. Prostowanie włosów raz na jakiś czas pozwala osiągnąć efekt gładkich i prostych włosów, dlatego warto posiadać prostownicę, aby odmienić swój wygląd na specjalną okazję. Jednak nie jest to urządzenie, po które powinnyśmy sięgać codziennie.
 

Jak zrezygnować z prostowania włosów?

  • wyrzuć prostownicę lub oddaj ją komuś – kiedy nie mamy prostownicy w zasięgu ręki dużo łatwiej jest nam się pogodzić z tym, że musimy nosić włosy, które nie są proste. Musisz mieć pewność, że osoba, której oddajesz prostownicę nie ugnie się pod Twoją presją i nie odda Ci tego urządzenia.
  • naucz się kilku fryzur lub stylizuj włosy na okrągłej szczotce lub suszarko-lokówce – suszarki są dużo bezpieczniejsze dla włosów, dlatego przy odrobinie wprawy uda Ci się wyprostować włosy z pomocą suszarko-lokówki, czy okrągłej szczotki. Najczęściej włosy prostują dziewczyny, które mają je falowane, dlatego suszarka z pewnością pomoże.
  • wypróbuj zabieg Encanto, dzięki niemu osiągniesz efekt prostych włosów na kilka miesięcy. Dla mnie ta metoda okazała się najbardziej skuteczna. W międzyczasie intensywnie dbałam o włosy.
  • zrezygnuj z grzywki lub ją zapuść – grzywka jest najczęściej prostowaną częścią włosów, podobnie jak pasma przy twarzy,
  • intensywnie dbaj o włosy – dbając o włosy sprawisz, że staną się cięższe i zaczną same się prostować.
 
Jestem na siebie wściekła, że doprowadziłam włosy do tego stanu, że dałam się omamić modzie, reklamom, namowom koleżanek. Myślałam, że dzięki temu będę ładniej wyglądać. Nie mogę uwierzyć w to, że byłam taka ślepa.
 
Ku przestrodze (na pewno część z Was widziała ten film):
 
A Wy prostujecie włosy? Prostowałyście regularnie? Też jesteście na siebie złe? A może nie żałujecie? 


Na co dzień jestem freelancerką – prowadzę własną jednoosobową firmę, która jest dla mnie wyzwaniem, jednocześnie przynosząc mi dużo radości. Na blogu zachęcam do dbania o włosy, testuję kosmetyki i wspieram w walce o piękno.