Uncategorized

ABC ziół: Siemię lniane

Hej dziewczyny!

Zachęcona opiniami innych blogerek postanowiłam również i ja wypróbować nasiona lnu.  Oczywiście zakupiłam odpowiedni produkt. Nasypałam ziarenka do szklanki i zalałam gorącą wodą, po czym przerażona nie wypiłam tej mikstury. Zrobiłam kilka prób i dalej nie mogę się przemóc – czy ktoś mnie przekona?
W związku z tym postanowiłam przygotować płukankę i własną maskę, której składnikiem był kleik z nasion lnu.

A teraz parę słów o siemieniu:
Siemię lniane jest leczniczym środkiem zielarskim. Pomaga w problemach żołądkowych: poprawia perystaltykę jelit, powstrzymuje biegunkę, eliminuje zaparcia, poleca się je przy nieżycie żołądka i dwunastnicy, wrzodach. Pomaga w problemach z koncentracją i pamięcią. Ale… przede wszystkim stosuje się je do poprawy stanu włosów. Nasiona lnu są składnikiem wielu szamponów i odżywek. Mają właściwości odżywcze, regenerujące i nawilżające, przyspieszają porost, wzmacniają paznokcie i poprawiają stan cery, a także wzmacniają odporność.

 


Jak przygotowałam kleik?
2 łyżki nasion zalałam jedną szklanką wody i gotowałam na małym ogniu co jakiś czas mieszając.
Następnie starałam się usunąć nasiona z kleiku, niestety nie udało mi się to w takim stopniu jakbym chciała. Część “kisielu” użyłam do płukanki (dodałam glutka do ciepłej wody) a część zastosowałam do maski.

Maska

Bazą mojej maski była odżywka Isana z filtrem UV


Do odżywki dodałam łyżkę kleiku z siemienia lnianego, 1 kapsułkę witamin A+E oraz 1 kapsułkę keratyny hydrolizowanej.

Konsystencja maski przedstawia się następująco:

Wnioski:

  • następnym razem do takiej maski dodam trochę mąki ziemniaczanej, żeby konsystencja była bardziej gęsta. Oprócz tego chciałabym dodać niewielką ilość jakiegoś olejku albo balsamu Isana z masłem shea i kakao,
  • miękkie włosy,
  • zwiększona objętość,
  • włosy w dotyku bardziej tępe i sztywniejsze.

 

Czy stosujecie siemię lniane? W jaki sposób je używacie? I jak oddzielacie ziarenka od glutka?

 



19 Komentarzy
michasia mini 13 marca 2013 o 19:43 Odpowiedz

Ja piję siemię lniane codziennie z rana. Próbowałam żelu z niego oraz maski.
Pierwsze nie lubi się z moimi włosami, a drugie nie sprawiło nic nadzwyczajnego. Muszę jeszcze do kompletu wypróbować płukanki 🙂

Reablly 13 marca 2013 o 20:30 Odpowiedz

Ja piję siemię albo same(przyzwyczaiłam się do "glutka") albo z jakimś sokiem, serkiem, koktajlem itp. 🙂

Imprevisivel 13 marca 2013 o 20:56 Odpowiedz

Uwielbiam ,ale zewnętrznie 🙂

Sara 13 marca 2013 o 21:19 Odpowiedz

Ja co wieczór dosypuję siemię do herbaty i nic nie czuć, a ziarenka z przyjemnością zjadam 🙂

Kana 13 marca 2013 o 21:38 Odpowiedz

Ja muszę się wreszcie do picia siemienia przekonać 😛

Kana 13 marca 2013 o 21:39 Odpowiedz

Jak będę próbować to w pierwszej kolejności z jakimś sokiem, nawet kupiłam w tym celu specjalnie sok malinowy 🙂

Kana 13 marca 2013 o 21:40 Odpowiedz

Wszystkie tak zachwalacie… i każda ma zupełnie inny sposób, na pewno coś dla siebie znajdę 🙂

Emilka i Kasia 13 marca 2013 o 22:35 Odpowiedz

Ja muszę się zmobilizować i spróbować! 🙂 /E

Klaudek884 13 marca 2013 o 22:44 Odpowiedz

O tak, siemię lniane to coś co zaczęłam stosować od początku mojego włosomaniactwa. Najpierw robiłam żele, teraz bardziej płukanki. Do odcedzenia ziarenek uzywam małego siteczka i nie ma problemu:) Ostatnio do gotującego się lnu dorzucam woreczek pokrzywy i skrzypu i gotuje to razem, następnie przecedzam, dolewam letniej wodu i płuczę włosy:) Co do jedzenia to kosztowałam, dodałam kiedyś trochę do jogurtu (ale takiego mielonego lnu), nie spożywam go regularnie i chyba raczej nie będę…:P

Mirielka 14 marca 2013 o 08:38 Odpowiedz

Ja się nie umiem skusić do siemienia lnianego. Koniec, kropka. Może kiedyś wypróbuję zewnętrznie, ale.. na bank nie wezmę do ust.

Czarna Ines 14 marca 2013 o 10:10 Odpowiedz

Ja zmuszam się do picia siemienia, albo dodaję do porannego musli, bardzo wierzę w jego działanie:)

Eveline 14 marca 2013 o 10:29 Odpowiedz

Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

Kana 14 marca 2013 o 10:38 Odpowiedz

Przez przypadek usunelam komentarz Eveline, na szczescie wszystko mi przychodzi na poczte. Cytuje komentarz:

Ja piję siemię – polecam Ci zalanie letnią wodą i odczekanie, żeby ziarenka trochę zmiękły. Nie robi się wtedy glutek, tylko ziarenka mają lekką otoczkę (możesz dodać też trochę soku owocowego). A jeśli to też Ci nie wejdzie to miksuj ziarenka z owocem, jogurtem itp.

Czarne Espresso 14 marca 2013 o 18:28 Odpowiedz

Bardzo lubię żel z siemienia 🙂

Eternity 15 marca 2013 o 22:09 Odpowiedz

po piciu siemienia miałam więcej baby hair, maska działała średnio (moje włosy nie lubią nadmiernego nawilżania :/), a żel niby wygląda fajnie i loczki są urocze ale moje włosy są sztywne w dotyku 🙁

KittySpice 16 marca 2013 o 23:57 Odpowiedz

Ja nie słyszałam, by gotować tego ;p od jutra mam zamiar pić, bo dzisiaj zakupiłam, to możemy się w tym wspierać – wystraszyłaś mnie, tym że nie możesz się przemóc:P Drożdże piłam, to i to dam radę – mam nadzieję 😀

Kana 17 marca 2013 o 16:32 Odpowiedz

Nic się nie martw 😀 przemogłam się i dziś wypiłam już drugi kubek 🙂 a oprócz tego zaczęłam ziarenka dodawać do kanapek 🙂

Anonimowy 5 lipca 2013 o 18:01 Odpowiedz

Ja gotuję ziarenka z wodą, po przestygnięciu dodaję łyżeczkę miodu i nawet mi smakuje.

Monika Brożek 11 lipca 2015 o 19:14 Odpowiedz

Kocham siemie:)
Te ziarenka działają cuda.
Zapraszam do mnie.
http://kosmetycznykogielmogiel.blogspot.com/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *