Uncategorized

Poradnik: Jak zostać włosomaniaczką – krok 5- Równowaga emolientowo-humektantowo-proteinowa

Ostatni wpis z poradnika dla początkujących włosomaniaczek pojawił się na początku listopada. Postanowiłam kontynuować tę serię, ponieważ zgłasza się do mnie coraz więcej dziewczyn jeszcze niezorientowanych w pielęgnacji włosów. Poprzedni post dotyczył wyboru szamponu do codziennego stosowania.
Dziś chciałabym się skupić na równowadze emolientowo-humektantowo-proteinowej, o której bardzo wiele osób zapomina.

Muszę przyznać, że ja o skutkach braku tej równowagi  przekonałam się na własnej skórze, a raczej na włosach.W dzisiejszym wpisie krótko wyjaśnię pewne kwestie, ale w zamian podam Wam mnóstwo linków do świetnych artykułów, które szczegółowo opisują ten temat.
Czym jest równowaga proteinowo-emolientowo-humektantowa?
Każde włosy są inne, chociaż czasem okazuje się, że mają podobną strukturę i podobne wymagania. Niemniej jednak każda z nas musi sama dotrzeć do odpowiednich produktów, których działanie sprawdzi się na naszych włosach. To, co jednemu służy niekoniecznie musi służyć innej osobie (nawet jeśli mają podobne włosy). Dlatego ta sama ilość protein, emolientów i humektantów u jednej osoby będzie dawała świetne efekty, a u innej spowoduje przeproteinowanie, obciążenie czy przenawilżenie. Kluczem jest obserwacja swoich włosów, znajomość ich porowatości i umiejętne dobieranie kosmetyków.
Gdy zaczynałam dbać o włosy skupiałam się przede wszystkim na proteinach (głównie keratyna hydrolizowana) oraz na emolientach (przede wszystkim mam tu na myśli oleje). Kompletnie pomijałam kosmetyki czy półprodukty nawilżające. Włosy nie były tak gładkie, tak miękkie jakbym chciała. Za to zdarzyło mi się włosy przeproteinować i miałam na głowie puch stulecia.
Później zaczęłam skupiać się na nawilżeniu i zabezpieczeniu przed utratą wody. Regularnie włosy olejowałam i stosowałam maski nawilżające. Włosy traciły na objętości i szybciej się przetłuszczały, zaczęły się bardziej strączkować i były przenawilżone.
Proteiny uzupełniają ubytki, humektanty nawilżają a emolienty zatrzymują wodę (nie nawilżają!). Dlatego każda z tych substancji jest w pewnym stopniu niezbędna, aby włosy wyglądały dobrze. Chociaż są włosy, które na przykład nie potrzebują protein, ale mimo wszystko raz na jakiś czas dobrze jest zastosować kosmetyk z proteinami. Proteiny są budulcem i są niezbędne w pielęgnacji włosów.
Które włosy mogą nie lubić protein?
Włosy suche często nie przepadają za proteinami, ale mam tu na myśli włosy suche z natury a nie te, które były wcześniej niszczone chemicznie czy mechanicznie. Jeśli mamy porowatość bardzo niską to proteiny mogą powodować u nas przesuszenie, puch, matowość. Ale mimo wszystko odżywki czy maski proteinowe lepiej przy takim rodzaju porowatości używać choćby od święta niż na co dzień.

Jaka pielęgnacja się sprawdza u mnie?
Jak już wspomniałam moim włosom nie służy nadmiar protein, ale także nie służy mi ich brak. Dlatego 2 razy w miesiącu przed myciem nakładam odżywkę/maskę proteinową, później nakładam na nią olej, a po myciu stosuję maskę czy odżywkę nawilżająco-emolientową. Dzięki temu udaje mi się zachować równowagę i już dawno nie miałam przesuszonych ani przenawilżonych włosów. Włosy są miękkie, gładkie i puszyste, choć oczywiście zdarzają mi się sytuacje, gdy je przesuszę, czy obciążę.

Jak sobie radziłam z przeproteinowaniem i przenawilżeniem?
Oba te przypadki spotkały mnie kilka razy. Na początku nie wiedziałam, co jest nie tak. Przy przeproteinowaniu myślałam, że moje włosy są bardzo zniszczone i że muszą mieć dużo ubytków, dlatego dokładałam im jeszcze więcej protein. W końcu doszłam do wniosku, że to musi być przeproteinowanie. Dobrze oczyściłam włosy szamponem z silnymi detergentami (Barwą ziołową) i zaczęłam je nawilżać oraz regularnie olejować. Tak bardzo spodobała mi się gładkość i miękkość włosów, że odstawiłam proteiny, które uszytwniały moje włosy i je przesuszały. Niestety po dłuższym stosowaniu takiej pielęgnacji włosy były faktycznie gładkie i miękkie, ale szybciej się przetłuszczały i miały mniejszą objętość. W dodatku zaczęły się strączkować i dużo dłużej schnąć. W końcu postanowiłam włosy dokładnie oczyścić i włączyć do pielęgnacji proteiny. To był ratunek dla moich włosów. Na własnej skórze przekonałam się, że równowaga jest niezbędna i jej zachwianie źle służy moim włosom.

Chciałabym Wam polecić kilkanaście miejsc, gdzie zagadnienie równowagi oraz protein, emolientów i humektantów zostało bardzo dobrze opisane. Linki te na pewno będą świetnym uzupełnieniem mojego dzisiejszego wpisu:
  1. Chyba jeden z najprościej i najciekawiej opisujących ten temat wpisów: Proteiny, emolienty, humektanty. Czym są, do czego są potrzebne włosom i jak ich używać.
  2. Kompleksowo o proteinach, humektantach i emolientach.
  3. P.E.H.- odbudowa włosów – proteinowe odżywki
  4. P.E.H.- emolientowe odżywki i maski
  5. Emolienty i humektanty – w których kosmetykach je znaleźć?
  6. Włosy na diecie bezproteinowej – sprawdzone odżywki i maski bez protein
  7. Garść porad, co zrobić, gdy Twoje włosy nie tolerują protein w kosmetykach
  8. Włosy suche i zniszczone – czym się różnią i jak je pielęgnować
  9. Jak sobie radzić z przeproteinowaniem?
  10. Proteiny dla włosów nie lubiących protein.
  11. Jak określić porowatość włosów?
  12. Podział olejów według porowatości
  13. Proteiny, emolienty, humektanty – jak działają razem, jak to wykorzystać na włosach i kolejność stosowania
Ciekawa jestem, czy staracie się zachować równowagę proteinowo-humektantowo-emolientową? Jak radzicie sobie z przeproteinowaniem i z przenawilżeniem? Jeśli pisałyście na ten temat a nie podałam Waszego wpisu w linkach powyżej to śmiało możecie wkleić swój w komentarzu 🙂


Na co dzień jestem freelancerką – prowadzę własną jednoosobową firmę, która jest dla mnie wyzwaniem, jednocześnie przynosząc mi dużo radości. Na blogu zachęcam do dbania o włosy, testuję kosmetyki i wspieram w walce o piękno.