Uncategorized

O moim analizowaniu składów kosmetyków, czyli zasady + lista stron pomocnych w czytaniu składów

Ostatnio w Internecie mnie bardzo mało. Jedyne, co się nie zmieniło to fakt, że piszę! Ale… nie bloga, a pracę licencjacką:) mam bardzo ciekawy temat – liczę opłacalność nowo powstałego przedsięwzięcia gospodarczego. To taki wstęp do założenia własnej działalności, o której już myślę od dłuższego czasu. Dlatego tych, którzy chcą być ze mną bardziej na bieżąco, zapraszam na mojego drugiego bloga: www.wrzosowy.pl . Gorąco zachęcam do zapoznania się z wpisem: Trójkąt śmierci, czyli dlaczego wyciskanie krost może doprowadzić do śmierci. Ale dziś nie o tym chciałam pisać. Często dostaję od Was maile z prośbą o analizę składu, albo wiadomości z prośbą o podanie składników, których trzeba unikać. Dlatego dziś podzielę się z Wami składnikami, których staram się unikać, stronami z których korzystam i ogólnymi zasadami, według których podawane są składy.


Kiedy zaczynałam interesować się składami nie miałam o nich zielonego pojęcia. Nie wiedziałam nic a nic! Nie rozumiałam, dlaczego inni rezygnują z silikonów, nie wiedziałam, co to są emolienty, humektanty a SLS/SLES i tym podobne, były mi zupełnie obce. W zasadzie nie sądziłam, że INCI da się rozczytać. Od tego czasu minęło już kilka ładnych lat. Więc jeśli się przejmujecie tym, że nie dajecie rady przeanalizować składu, to  wiedzcie, że ja także kiedyś tego nie potrafiłam. Co więcej, do tej pory nie znam na pamięć wszystkich składników, a nawet i połowy (według aktów prawnych Komisji Europejskiej nazw składników jest ponad 7 tysięcy). Zresztą, czy jest sens zaprzątać sobie głowę taką ilością nazw? Przede wszystkim wyłapuję te, które się najczęściej powtarzają, albo te, których z założenia staram się unikać.

No właśnie. Czego unikam?
  • we wszelkich preparatach, które stosuję na skórę nie może być parafiny. Parafina mnie zapycha, a na ciele daje złudne wrażenie nawilżenia i gładkości. Nie lubię tego. To znaczy, lubię nawilżenie i gładkość, ale nie złudną;) Parafina w INCI może występować jako:
    Isohexadecane
    Paraffinum Liquidum
    Cera Microcristallina
    Synthetic Wax
    Isoparaffin
    Paraffin
    Vaseline
    Ozokerite
    Petrolatum
    Ceresin
    Mineral Oil
    Isobutane
    Isododecane
  • drugim składnikiem są wszelkie silne detergenty i nie mam tu na myśli tylko popularnych SLS/SLES. Wiele osób analizując choćby skład szamponu Alterry sądzi, że nie ma tam silnych detergentów, ale niestety jest tam taki jeden, co się zwie Sodium Coco-Sulfate. Inne detergenty to:
    Magnesium Laureth Sulfate
    Ammonium lauryl sulfate
    Sodium laurilsulfate
    Sodium myreth sulfate
    Dodecyl alcohol
    Ammonium laureth sulfate
    Sulfuric acid monododecyl ester sodium salt
    Sodium dodecyl sulfate
    N-dodecyl sulfate sodium
    Sodium monododecyl sulfate
    Sodium monolauryl sulfate
    Sodium dodecanesulfate
    Sodium coco sulfate
    Hydrogen sulfate

    Sodium salt (źródło).

  • jak ognia unikam pochodnych formaldehydu. Chociaż pewnie część z Was pamięta, że miałam robione encanto, podczas którego wydzielała się właśnie substancja tego typu. Po moich doświadczeniach stwierdziłam, że jest zbyt intensywna i zbyt niebezpieczna dla zdrowia.  negatywnych skutkach świadczą mało przychylne opinie dla odżywki do paznokci Eveline 8w1.
  • wcześniej starałam się unikać we wszystkich kosmetykach alkoholu. Jak się okazało alkohol we wcierkach do skóry głowy nie robi mi krzywdy. Natomiast w tonikach do cery powodował istną masakrę, dlatego takich toników od lat nie stosują. Zły alkohol to ten pod postacią Alcohol Denat. Inne, które mogą wysuszać to Alcohol i Isopropyl Alcohol. Reszta to alkohole tłuszczowe, które nie wysuszają, a nawilżają, więc nie ma się, czego bać.
  • staram się też unikać silikonów, które znajdziecie w składzie z końcówką: -siloxane, -silanol, -silicone, – methicone, -conol. Jednak nie popadam w skrajność i nie robię tego niewiadomo jak bezwzględnie. W zasadzie nie przejmuję się tymi silikonami rozpuszczalnymi w wodzie oraz tymi, które da się zmyć szamponem z łagodnym detergentem.
  • staram się też kupować kosmetyki z jak najmniejszą ilością konserwantów.

W jaki sposób jest konstruowany skład INCI?
Skład produktu umieszczany jest w kolejności malejącej. Na początku znajdują się składniki o największym stężeniu. Składniki umieszczane po zapachu są w śladowych ilościach. Składniki, których jest mniej niż 1% umieszczane są na samym końcu w dowolnej kolejności.

Jakie strony przydadzą się do analizy?

1. Wykaz i powszechne nazewnictwo składników stosowanych w produktach kosmetycznych. Jest to oficjalny dokument Komisji Europejskiej z 2006 roku, który uwzględnia ponad 7 tysięcy nazw wszystkich składników. Dokument ma prawie 550 stron, więc żeby znaleźć odpowiedni składnik trzeba użyć funkcji wyszukiwania Ctrl+F. Ten, do którego podałam Wam linka jest w języku polskim. Niestety wadą jest to, że funkcje składnika nie są dokładnie opisane. Zamiast tego przy nazwach pojawiają się zwykle jedna funkcja, np. oczyszczająca, emulgująca, konserwująca, tonizująca czy stabilizująca (jest również mnóstwo innych).

 

To jedna z moich ulubionych stron. Wracam na nią bardzo regularnie i praktycznie za każdym razem, gdy analizując skład nie pamiętam, jaką funkcję pełnił dany składnik. Jedyną wadą jest to, że nie znajduję tu wszystkich składników. Niemniej jednak są tutaj te najpopularniejsze i najczęściej pojawiające się na opakowaniach. Lubię też szatę graficzną tej strony i jej intuicyjność. Zdecydowanie polecam 🙂

3. Słownik składników na wizaz.pl
Tutaj znajdziemy mnóstwo składników (raczej więcej niż na kosmopedii), do których wyświetlany jest dość szczegółowy opis.

 

4. Na wizażu można znaleźć wątek z mnóstwem przeanalizowanych kosmetyków. Jest to naprawdę duże ułatwienie dla osób początkujących i tych, którzy nie mają czasu na analizowanie.

5. Jak rozszyfrować składy kosmetyków?
6. I bardzo fajna sprawa: Zawartość kwasów tłuszczowych w olejach.
7. Kolejny słownik składów na wizażu, z którego regularnie korzystam.

A osobom, które dobrze posługują się językiem angielskim, przydadzą się też inne strony:

 

  1. www.truthinaging.com/ingredients Bardzo szczegółowe opisy!
  2. www.tightlycurly.com/ingredients
  3. www.cosdna.com/eng/ingredients.php Na tej stronie jest możliwość wklejenia całego składu, który poddawany jest analizie. Niestety opisy nie są szczegółowe. Jest to coś na zasadzie dokumentu Komisji Europejskiej, o którym pisałam na samym początku.
Oprócz tego zerknijcie jeszcze tutaj: Równowaga emolientowo-proteinowo-humektantowa.
Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się wrócić do częstszego blogowania, ale na razie nie zapowiada się, żeby posty pojawiały się częściej niż 2 razy w tygodniu, chociaż się postaram 🙂 przy dwóch blogach ciężko o taką ilość wpisów na każdym z blogów 🙂
Jeśli znacie inne strony, dzięki którym można przeanalizować skład to w miarę możliwości wklejcie je w komentarzu. Mogłam coś pominąć, bo generalnie od dłuższego czasu korzystam tylko z powyższych, a szczególnie z trzech pierwszych 🙂
A teraz wracam do odpisywania na Wasze maile, część z Was już trochę czeka na moją odpowiedź.


Na co dzień jestem freelancerką – prowadzę własną jednoosobową firmę, która jest dla mnie wyzwaniem, jednocześnie przynosząc mi dużo radości. Na blogu zachęcam do dbania o włosy, testuję kosmetyki i wspieram w walce o piękno.