Recenzje innych kosmetyków

RECENZJA: Shinybox Winter in the city: Sylveco, Vedara, Beautyface, Glazel

RECENZJA: Shinybox Winter in the city: Sylveco, Vedara, Beautyface, Glazel
W tym miesiącu ambasadorki otrzymały pudełka wyjątkowo późno, więc moja opinia o zawartości pojawia się dopiero dziś. Przez ostatni tydzień stosowałam większość produktów. Przed wysyłką nie wiedziałyśmy, ile ich będzie, ale ja przypuszczałam, że nie więcej niż 5 (jeśli się nie mylę to dopiero w dniu wysyłki pojawiły się cienie z zawartością) . Część dziewczyn była zawiedziona. W końcu Shiny powoli przyzwyczajało nas do do ogromnych ilości kosmetyków (9 a nawet 10). Pod tym względem pudełko faktycznie jest słabsze, ale według mnie nadrabia zawartością (głównie przez Sylveco i Vedarę).
We wpisie o grudniowym boxie wspomniałam, że chciałabym znaleźć następujące produkty:
  • maseczka do twarzy (w jakimś większym opakowaniu),
  • produkt przyspieszający wysychanie lakieru,
  • tonik/hydrolat/woda termalna,
  • korektor pod oczy,
  • eyeliner,
  • żel pod prysznic/sól/olejek zapachowy do kąpieli.
Niestety nic takiego nie wpadło w moje ręce, ale mimo wszystko znalazło się kilka ciekawych produktów.
  1. BEAUTYFACE Innowacyjne serum do twarzy. Wersja z kolagenem – 30 zł / 10 ml
  2. SYLVECO Oczyszczający peeling do twarzy – 20 zł / 75 ml
  3. SYLVECO Szampon do włosów ok. 28 zł / 300 ml
  4. GLAZEL Perełki rozświetlające skórę – 45 zł / 17 g
  5. VEDARA Balsam odnawiający do ust z 24 karatowym złotem – 24 zł/ 14 ml.

BEAUTYFACE Innowacyjne serum do twarzy. Wersja z kolagenem

Jest to jak na razie jedyny kosmetyk z tego pudełka, którego nie używałam. Mam na tyle kremów i olejków do twarzy, że szkoda mi otworzyć kolejny produkt do pielęgnacji tej części ciała. Niemniej po analizie składu wydaje mi się, że to serum ma duże szanse zadziałać. Mamy tu kolagen, elastynę, koenzym Q10, przeciwutleniacze, aminokwasy.
Po otwarciu kosmetyk można używać przez 6 miesięcy.
 
Skład: Aqua (woda), Glycerin (gliceryna), Hydrolized Collagen (kolagen hydrolizowany), Hydrolized Wheat & Oat Protein (hydrolizat protein pszenicy i owsa), Hydrolized Elastin (elastyna hydrolizowana), Betaine Monohydrate (betaina), Jojoba Amino Acids (aminokwasy), Coenzyme Q10 (koenzym Q10), Mineral Complex, Tocopheryl acetate (antyoksydant, hamuje procesy starzenia), Phenoxyethanol (konserwant), BHT (przeciwutleniacz), Microcrystalline Cellulose (regulator lepkości, stabilizuje), Copper Tripeptide (peptyd miedzi).


SYLVECO Oczyszczający peeling do twarzy

Cieszyłam się jak dziecko, gdy dowiedziałam się, że w pudełku będą kosmetyki tej marki. Do tej pory nie miałam okazji używać ich produktów. Jeśli chodzi o usuwanie martwego naskórka to przez ostatnie miesiące pomagała mi w tym rękawica Kessa i czarne mydło. Wcześniej stosowałam korund, który jest właśnie głównym składnikiem peelingu Sylveco. Kosmetyk niestety nie ma przyjemnego zapachu, kolor też na pierwszy rzut oka wydaje się nie za fajny. Ale wychodzę z założenia, że najważniejszy jest skład i działanie. Po użyciu tego kosmetyku skóra jest gładka, rozjaśniona i oczyszczona. Sylveco w 100% spełnia swoje zadanie. Ponadto cena też jest całkiem przyjemna. Za 20 zł dostaniemy 75 ml produktu, który jest bardzo wydajny. Naprawdę niewiele potrzeba do jednorazowej aplikacji. A skład się przedstawia następująco:
 
Aqua (woda), Alumina (korund), Glycine Soya Oil (olej sojowy), Butyrospermum Parkii Butter (masło shea), Glycerin (gliceryna), Caprylic / Capric Trigliceryde (emolient, zatrzymuje wilgoć), Glyceryl Stearate (emolient, zatrzymuje wilgoć), Sorbitan Stearate (emulgator), Sucrose Cocoate (emulgator), Vitis Vinifera Seed Oil (olej z pestek winogron), Equisetum Arvense Extract (ekstrakt ze skrzypu polnego), Cera Alba (wosk biały), Cetyl Alcohol (emolient), Benzyl Alcohol (konserwant, może uczulać), Xanthan Gum (polepsza konsystencję), Dehydroacetic Acid (konserwant), Melaleuca Alternifolia Leaf Oil (olejek z drzewa herbacianego).

Jestem zdecydowanie na tak i chętnie będę sięgać po ten peeling.

SYLVECO Szampon do włosów

Moje włosomaniacze serce wprost raduje się na nowe kosmetyki do pielęgnacji włosów. A kiedy szampony mają łagodne składy to prawie skaczę z radości 🙂 Szampon Sylveco całkiem nieźle myje, daje sobie radę z olejami. Nie przesusza, nie powoduje łupieżu. Włosy nie są obciążone, ale wymaga (jak każdy delikatny szampon) oczyszczania raz na jakiś czas mocniejszym detergentem. Oczywiście na pełną recenzję będziecie musiały jeszcze trochę poczekać, ponieważ niektóre wady ujawniają się po dłuższym okresie stosowania. Po pierwszych testach jestem pozytywnie nastawiona. Ponadto nie plącze moich włosów, a taką cechę przypisuje się właśnie łagodnym kosmetykom myjącym. Do plusów mogę zaliczyć jeszcze przyjemny zapach, za który odpowiada zapewne olejek eteryczny z trawy cytrynowej. Raczej nie zastąpię nim mojego ulubionego Babydream, ponieważ cenowo wypada znacznie słabiej. Choć zastanowię się, czy nie kupować go co jakiś czas.
 
Skład: Aqua (woda), Lauryl Glucoside (łagodny detergent), Cocamidopropyl Beataine (łagodna substancja myjąca), Mel Extract (wyciąg z miodu, nawilża), Coco-Glucoside (delikatna substancja myjąca), Panthenol (prowitamina B5), Hydrolyzed Oats (hydrolizowane proteiny owsa), Hydrolyzed Wheat Protein (proteiny zbożowe), Cyamopsis Tetragonoloba Gum (guma guar, zagęstnik), Lactic Acid (kwas mlekowy), Sodium Benzoate (konserwant), Cymbopogon Schoenanthus Oil (olejek eteryczny z trawy cytrynowej, działa antyseptycznie).


GLAZEL Perełki rozświetlające skórę

To już trzecie pudełko, w którym znalazł się produkt rozświetlający. Były już cienie w kulkach APC, cienie sypkie APC i teraz perełki GLAZEL. Lubię efekt lekko błyszczącej skóry, ale mam wrażenie, że ten produkt nic nie robi. Jeśli już jest jakiś efekt to naprawdę bardzo bardzo delikatny. Poza tym nie przepadam za kosmetykami w takiej formie. Ciężko mi je nabrać, kulki wchodzą w środek pędzli, albo po prostu mi się rozsypują. Z tego kosmetyku pewnie będą zadowolone dziewczyny, które lubią bardzo minimalistyczny makijaż i produkty w kulkach.

VEDARA Balsam odnawiający do ust z 24 karatowym złotem

Do ust aktualnie mam peeling Marizy, oraz dwie pomadki: jedną Isanę a drugą Alterrę. Stąd zapotrzebowanie na kosmetyki tego typu jest u mnie małe. Jeden z produktów Vedary miałam okazję testować w tym miesiącu i muszę przyznać, że przekonał mnie do marki. Jeśli chodzi o balsam do ust to jego działanie jest jak najbardziej w porządku, ale ja nie przepadam za taką formą kosmetyków. Wolę standardowe pomadki w sztyfcie. W składzie znajdziemy olej kokosowy, wosk, masło shea, olej ze słodkich migdałów, olej z mango, przeciwutleniacze, olej roślinny, beta karoten, witaminę E, ekstrakt z rozmarynu, złoto. Swoją drogą bardzo podoba mi się zapach produktów Vedary. Balsam pachnie bardzo podobnie do olejku, o którym pisałam tutaj.

Wszyscy się zachwycają szatą graficzną, ale mi akurat się nie spodobała. Faktycznie to jakaś odmiana, ale moim zdaniem zabrakło jakiegoś żywego koloru. W tym miesiącu miałam naprawdę problem ze zrobieniem zdjęć. Miałam wrażenie, że wszystko wypada tak mdło i szaro. Wydaje mi się, że zawartość jest jakaś taka… niefotogeniczna 🙂 Ale to raczej nie powinno decydować o opinii pudełka, w końcu liczy się wnętrze 🙂

W gruncie rzeczy jestem zadowolona z ‘Winter in the city’, ale oczywiście mogło być lepiej. Fajnie, że Shiny w tym miesiącu postawiło na kosmetyki o dobrych składach! Za to duży plus!

Cieszę się już na myśl o pudełku walentynkowym. Chciałabym znaleźć w nim jakiś tonik, czerwony lakier do paznokci, eyeliner, produkt do kąpieli.

Ciekawa jestem, czy Wam ten box przypadł do gustu? Któraś z Was zamawiała?



Na co dzień jestem freelancerką – prowadzę własną jednoosobową firmę, która jest dla mnie wyzwaniem, jednocześnie przynosząc mi dużo radości. Na blogu zachęcam do dbania o włosy, testuję kosmetyki i wspieram w walce o piękno.