Recenzje innych kosmetyków

RECENZJA: Shinybox The Gift of Love: FM Group, Biały Jeleń, Bania Agafii, Creme Bar, Syis, Yasumi

RECENZJA: Shinybox The Gift of Love: FM Group, Biały Jeleń, Bania Agafii, Creme Bar, Syis, Yasumi
Bądź na bieżąco:
Luty, obok grudnia, stycznia i marca jest dla mnie prezentowym miesiącem. W grudniu mikołajki i święta. W styczniu moje urodziny, w marcu dzień kobiet, a w lutym… walentynki. Właśnie dlatego box w tym miesiącu sygnowany jest hasłem “The Gift of Love”. Przyznam szczerze, że spodziewałam się w środku czegoś czerwonego, albo różowego. A co tam się znalazło?

 

We wpisie o styczniowym pudełku wspomniałam, że chciałabym dostać:

  • tonik/hydrolat,
  • czerwony lakier do paznokci,
  • eyeliner,
  • produkt do kąpieli.

W boxie znalazły się:

  • FM Group – żel pod prysznic – 20 zł / 200 ml
  • CREME BAR – krem pod oczy Visage Parfait 69 zł / 15 ml
  • BANIA AGAFII – maska drożdżowa do włosów – 13 zł / 300 ml
  • SYIS – Serum kolagenowe do paznokci – 35 zł / 10 ml
  • YASUMI – maska z shakerem – 20 zł / zestaw
  • BIAŁY JELEŃ – mydło hypoalergiczne BIOomega – 6,15 zł / 85 g

FM Group – żel pod prysznic

Bardzo chciałam dostać jakiś produkt do kąpieli i widząc podpowiedź, że będzie coś z The Body Shop bardzo się ucieszyłam. Niestety trafiła mi się wersja z żelem FM. Wprawdzie całkiem ładnie pachnie, dobrze się pieni, ale ma bardzo nieporęczne opakowanie. Pierwsze co mnie zdziwiło to zakrętka. Myślałam, że coraz rzadziej produkuje się takie opakowania. Otwarty żel już zdążyłam wylać. Na szczęście ma dość gęstą konsystencję, więc ubyła mi jakaś 1/10 całości. Początkowo myślałam, że to produkt marki BingoSPA. Napis SPA bardzo przypomina mi logo tamtej marki. Jeśli chodzi o ten kosmetyk to trochę zawiodłam się na ShinyBox. FM większości kojarzy się naprawdę kiepsko, natomiast marka The Body Shop jest marzeniem wielu dziewczyn. Nie podoba mi się, że Shiny tak zróżnicowało pudełka. Nie da się na jednej szali postawić FM i TBS. I nie chodzi tutaj o wartość kosmetyku, ale właśnie o markę. To właśnie TBS sprawiło, że dziewczyny mające ich kosmetyk w pudełku, są bardziej zadowolone od dziewczyn, którym trafił się FM.

CREME BAR – krem pod oczy Visage Parfait

Niestety nie jest to produkt pełnowymiarowy, ale jeśli chodzi o kremy pod oczy to 10 ml kosmetyku to całkiem spora ilość. Tego produktu niestety nie używałam, ponieważ próbuję zużyć olejek pod oczy Synesis, o którym pisałam w poście o extraboxie The Beauty Touch. Synesis ma termin ważności do końca lutego, więc za Visage Parfait wezmę się dopiero od marca. Na moim instagramie na pewno dam znać jak się spisuje.

BANIA AGAFII – maska drożdżowa do włosów

Dla mnie pojawienie się tej maski to hit tego pudełka. W ogóle zauważyłam, że Shiny coraz częściej stawia na pielęgnację włosów. Kiedy u Myszki przeglądałam podsumowanie roku z Shinybox zauważyłam, że w pudełkach pojawiło się przez 12 miesięcy tylko bodajże 5 kosmetyków do włosów. A w ostatnich boxach takich produktów jest coraz więcej. W listopadzie była odżywka, w styczniu szampon/balsam, w lutym jest maska no i na marzec też szykuje się coś do włosów. Jeśli chodzi o maskę drożdżową to na początku mojej przygody z blogowaniem zamieściłam listę marzeń zakupowych, w których wspominałam o takim produkcie. Maskę będę koniecznie testować pod kątem przyspieszenia porostu i oczywiście dam Wam znać jak się spisuje. Na instagramie i fanpage’u pisałyście, że jesteście bardzo z niej zadowolone. Mam nadzieję, że i ja też będę.

SYIS – Serum kolagenowe do paznokci

Na ten rok zaplanowałam, że lepiej zadbam o dłonie i stopy. Ciężko mi zorganizować pielęgnację całego ciała. Udało mi się już dobrze zadbać o włosy, skórę ciała, twarz, ale zostały jeszcze dłonie i stopy oraz poprawienie diety i zwiększenie aktywności fizycznej. Na początku trochę sceptycznie podchodziłam do tego serum, ale w sumie bardzo się cieszę, że pojawiło się w pudełku. Bardzo podoba mi się opakowanie. Uwielbiam takie buteleczki. Dzięki temu produkt sprawia wrażenie bardziej eleganckiego i profesjonalnego. Jestem na tak 🙂

YASUMI – maska z shakerem

To miał być prawdziwy hit! Shaker, maseczka w proszku, no wow. Jestem już po aplikacji tego produktu i nie jestem tak zadowolona jakby się mogło wydawać. Po pierwsze, maseczka ma zawierać drogocenne komórki macierzyste jabłoni. Jest to zwykły chwyt marketingowy, o którym pisała Rarity. Po drugie, maseczkę było mi bardzo ciężko rozrobić. Mimo że użyłam odpowiednią ilość wody o odpowiedniej temperaturze, to w maseczce pozostały grudki. A po trzecie, maseczka zapchała mi skórę. Następnego dnia na mojej twarzy pojawiły się ogromne gule. Dwa razy w tygodniu nakładam maseczki i robię peelingi i taki skutek uboczny zdarza się u mnie niesamowicie rzadko. Wydaje mi się, że produkt nie jest jeszcze dopracowany, aczkolwiek pomysł z shakerem jest całkiem fajny.

BIAŁY JELEŃ – mydło hypoalergiczne BIOomega

Biały Jeleń nie jest moją ulubioną firmą kosmetyczną. Swego czasu bardzo się do niej zraziłam. Z racji tego, że w tym roku chcę bardziej zadbać o dłonie to mydła z lepszym składem są wskazane, ponieważ mniej niszczą skórę. Opakowanie mydła BJ sprawia, że bardziej ufamy marce, ale… Rzuciłam okiem na skład. Na pierwszym miejscu znajduje się Sodium Tallowate. Jest to połączenie łoju zwierzęcego (zazwyczaj z krów) z sodą kaustyczną. Czytałam, że taki tłuszcz pozyskuje się często z restauracji, bądź fast foodów, ale nie wiem, na ile jest to prawdą. Sodium Tallowate jest komendogenne (może zapychać skórę), dlatego lepiej nie stosować tego mydła do mycia twarzy. Jeśli ktoś z Was koniecznie potrzebuje mydła wegańskiego to na końcu tego wpisu jest tabelka z 13 takimi mydłami.

 

Wszyscy zachwycają się szatą graficzną. Ja również jestem nią zachwycona. Shiny mogło pójść po najmniejszej linii oporu i dać nam po prostu czerwone pudełka, ale jednak zaprojektowali coś, co zapamiętam na dłużej.
Moje odczucia, co do tego boxu są mieszane. Z jednej strony cieszę się, że pojawił się żel pod prysznic, krem pod oczy, maska, czy serum do paznokci. Ale zawiodłam się na Yasumi i na tym, że Shiny zaczęło mieszać marki. Pudełko nie jest złe i rozeszło się jak świeże bułeczki:) Dostępne są już boxy na marzec: Girl on Fire.
Mam nadzieję, że w marcu trafię na eyeliner, czerwony lakier do paznokci, płyn do higieny intymnej (czemu nie), peeling do ciała, serum na końcówki, tusz do rzęs.

 

Ciekawa jestem, czy ten box przypadł Wam do gustu? Któraś z Was zamawiała?


Na co dzień jestem freelancerką – prowadzę własną jednoosobową firmę, która jest dla mnie wyzwaniem, jednocześnie przynosząc mi dużo radości. Na blogu zachęcam do dbania o włosy, testuję kosmetyki i wspieram w walce o piękno.