Recenzje

RECENZJA: Delikatne produkty do mycia włosów od Sylveco – czy warto?

RECENZJA: Delikatne produkty do mycia włosów od Sylveco – czy warto?
W moim przypadku stosowanie delikatnych szamponów ma bardzo duże znaczenie. Kiedyś używałam łatwo dostępnych, drogeryjnych specyfików. Mimo dodatkowego traktowania włosów odżywką, włosy były jakieś takie przesuszone i szorstkie. Szybko się łamały i rozdwajały. Sytuacja zmieniła się diametralnie odkąd zaczęłam olejować włosy i używać szamponów z łagodnym składem. Niestety pojawił się łupież, za co właśnie winiłam szampon Babydream. Nawet wspomniałam o tym we wpisie o 5 błędach w pielęgnacji włosów, jakie popełniałam. Pomogło odstawienie delikatnych myjadeł, dokładne oczyszczanie mocniejszymi szamponami i peeling skalpu. Jednak zaraz potem wróciłam do specyfików bez SLS/SLES i im podobnych, bo nawet olejowanie nie dawało rady zmiękczyć moich włosów. Muszę się pogodzić z tym, że nie mam zbyt wielkiego wyboru jeśli chodzi o szampony, dlatego tym chętniej testowałam szampon pszeniczny i balsam myjący od Sylveco. Czy dały radę?
 

Szampon pszeniczno-owsiany

Skład szamponu pszeniczno-owsianego Sylveco

Aqua (woda), Lauryl Glucoside (łagodny detergent), Cocamidopropyl Beataine (łagodna substancja myjąca), Mel Extract (wyciąg z miodu, nawilża), Coco-Glucoside (delikatna substancja myjąca), Panthenol (prowitamina B5), Hydrolyzed Oats (hydrolizowane proteiny owsa), Hydrolyzed Wheat Protein (proteiny zbożowe), Cyamopsis Tetragonoloba Gum (guma guar, zagęstnik), Lactic Acid (kwas mlekowy), Sodium Benzoate (konserwant), Cymbopogon Schoenanthus Oil (olejek eteryczny z trawy cytrynowej, działa antyseptycznie).


Szampon pszeniczno-owsiany ma w składzie przede wszystkim łagodne detergenty, miód, pantenol i proteiny.

Mycie

Zdawałam sobie sprawę z tego, że szampon nie będzie się zbyt dobrze pienił. Jednak nie przypuszczałam, że będę mieć problemy z aplikacją tego produktu. W moim przypadku rozcieńczanie też nie pomagało. Włosy musiały być idealnie mokre. Aby ułatwić pienie się, przed każdym myciem nakładałam odżywkę/maskę/olej. Później zmywałam specyfiki wodą, a następnie używałam szamponu. Dzięki temu udawało mi się wytworzyć pianę i umyć włosy. Problem sprawiała też wydajność. Abym czuła, że włosy są domyte musiałam użyć więcej kosmetyku niż w przypadku innych szamponów. Podobna sytuacja występuje u mnie z Babydream, ale i tak jest bardziej wydajny niż Sylveco. Sylveco o pojemności 300 ml zużyłam w ciągu 2 tygodni, a myję włosy średnio co 2-3 dni. Dla porównania Babydream 250 ml wystarcza u mnie na jakieś 3 tygodnie.

 

Działanie, czyli efekty po szamponie Sylveco

Ciężko odnieść mi się do tego, czy produkt nawilża. Raczej tego nie oczekuję od szamponu. Prawie przed każdym myciem nakładam olej/maskę i po myciu zawsze odżywkę/maskę. Te produkty wystarczająco dbają o poziom nawilżenia. Natomiast z całą pewnością mogę powiedzieć, że szampon nie wysusza włosów. Nie podrażnia skóry głowy, nie powoduje łupieżu. Świetnie radzi sobie z domyciem oleju (o ile użyję większej ilości kosmetyku). Nie miałam problemów z plątaniem się włosów, ale czasami zdarzyło się, że były naelektryzowane. Wcześniej nie miałam z tym żadnych problemów. Po użyciu szamponu Sylveco włosy były sypkie i błyszczące.

Szampon kosztuje 22-24 zł i pięknie pachnie. Za pewne odpowiada za to olejek eteryczny z trawy cytrynowej. Produkt oceniam nieźle, bo daję mu 4/5, ale nie zastąpię nim mojego ulubionego szamponu, bo cenowo Sylveco wypada słabo. W tej cenie miałabym litr szamponu Babydream.

 

Balsam myjący Sylveco


Skład balsamu myjącego Sylveco

Aqua (woda), Coco-Glucoside  (delikatna substancja myjąca), Decyl-Glucoside (delikatna substancja myjąca), Mel Extract (wyciąg z miodu, nawilża), Cocamidopropyl Betaine (łagodna substancja myjąca), Butyrospermum Parkii Butter (masło shea), Panthenol (prowitamina B5), Simmondsia Chinesis Seed Oil (olej jojoba), Cyamopsis Tetragonoloba Gum (guma guar), Glyceryl Oletate (emolient), Lactic Acid (kwas mlekowy), Betulin (betulina, ekstrakt z kory brzozy), Sodium Benzoate (konserwant), Rosmarinus Officinalis Leaf Oil (olejek z liści rozmarynu lekarskiego).
 

Mycie

Jeśli chodzi o balsam myjący to dużo łatwiej myło się nim włosy. Nie musiałam nakładać wcześniej żadnej maski, aby wytworzyć pianę. Podczas mycia miałam wrażenie, że włosy są bardzo śliskie, domyte, przyjemne w dotyku i takie miękkie.

Działanie, czyli efekty balsamu myjącego Sylveco

Jestem przekonana, że balsam odżywia włosy. Na pewno nawilża, wygładza i redukuje puszenie. Wszystko byłoby super, ale… nie myje włosów. Użyłam tego produktu 3 razy i za każdym razem kończyło się na przyklapie. Włosy były przeciążone, a przy skórze głowy były takie lepkie i matowe. Podobne zdanie o tym produkcie ma moja siostra. Z ciekawości za trzecim razem umyłam włosy, które były świeże i po myciu były bardziej przetłuszczone niż przed! Wydaje mi się, że odpowiedzialne są za to olej jojoba i masło shea. Skład niby wygląda rewelacyjnie, ale jak na szampon to jest zbyt ciężki. Myślę, że produkt może dobrze sprawdzić się u osób, które mogą myć włosy np. 2 razy w tygodniu albo rzadziej. Osoby z włosami normalnymi i przetłuszczającymi się powinny raczej go unikać.

Balsam kosztuje około 26-28 zł.

Dajcie znać jak u Was sprawdziły się te produkty! Macie jakieś patenty na ulepszenie balsamu myjącego, tak aby można go było jakoś zużyć? Używacie szamponów o delikatnym składzie?


Na co dzień jestem freelancerką – prowadzę własną jednoosobową firmę, która jest dla mnie wyzwaniem, jednocześnie przynosząc mi dużo radości. Na blogu zachęcam do dbania o włosy, testuję kosmetyki i wspieram w walce o piękno.