Recenzje

RECENZJA: Planeta Organica złota maska ajurwedyjska

RECENZJA: Planeta Organica złota maska ajurwedyjska
Są takie produkty, które chce się mieć za wszelką cenę. W takich sytuacjach skład nie jest aż tak istotny, cena odgrywa mniejsze znaczenie. Czasem po prostu liczy się marka i opinie w sieci. A kiedy dostajemy kosmetyk wierzymy, że mimo wszystko się sprawdzi, choć… szanse są na to niewielkie. Dziś przedstawiam Wam najbardziej nielubianą maskę w mojej włosowej historii – Planeta Organica, luksusowa (bo złota) maska ajurwedyjska.
Zdjęcie można powiększyć, klikając na nie

Złota maska ajurwedyjska – skład

Skład: Aqua (woda), Organic Melia Azadirachta Seed Oil (organiczny olej drzewa nim), Hydrocotyle Asiatica Extract (wąkrotka azjatycka), Euterpe Oleracea Fruit Extract (jagody acai), Organic Santalum Album (Sandalwood) Oil (organiczny olej z drzewa sandałowego), Cedrus Atlantica Bark Oil (olejek cedrowy), Juniperus Communis Fruit Extract (ekstrakt z owoców jałowca pospolitego), Bambusa Vulgaris Leaf/Stem Extract (ekstrakt z liści i pędów bambusa), Cetearyl Alcohol (emolient), Amodimethicone (silikon usuwany za pomocą łagodnego szamponu), Cetrimonium Chloride (konserwant, ułatwia spłukiwanie), Behentrimonium Chloride (konserwant, antystatyk), Cetyl Ether (emolient, wosk syntetyczny), Mica (pigment, nadaje blask), Titanium Dioxide (filtr UV), Silica (krzemionka, stabilizator), Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride (antystatyk, ułatwia rozczesywanie), Parfum (zapach), Benzyl Alcohol (konserwant), Benzoic Acid (konserwant), Sorbic Acid (konserwant), Citric Acid (konserwant).

 

Patrząc na skład mamy pewność, że płacimy za naprawdę wartościowe składniki. Są tu olej z drzewa nim, wąkrotka azjatycka, jagody acai, olej z drzewa sandałowego, olejek cedrowy, ekstrakt z owoców jałowca, z bambusa, trochę emolientów i konserwantów. Większość produktów rosyjskich ma bardzo fajne składy, ale zwykle nie spisują się dobrze na bardzo wymagających włosach, które potrzebują silnych dawek emolientów. A takimi włosami są z pewnością włosy wysokoporowate, albo zniszczone. Oczywiście nie ma konkretnej reguły, ale przeglądając opinie w sieci zauważyłam taką tendencję.
Pierwszy raz o tej masce wspomniałam Wam przy okazji Planów na 2015 rok, a ostatnio przy nowościach kwietnia i maja.
złota maska ajurwedyjska

Moje wrażenia po stosowaniu złotej maski ajurwedyjskiej

Wstępnie moją opinię już znacie: maska nie spisała się u mnie zbyt dobrze, nawet nie była średniakiem. Po jej użyciu moje włosy wyglądały tak, jakbym nie chciała, żeby kiedykolwiek się prezentowały. To tak w skrócie. Maska jak dla mnie ma dziwną konsystencję, jest jakby śliska. Pachnie według mnie okropnie, babcino-ziołowo, wyczuwalny jest olejek sandałowy. Ja za nim nie przepadam, ale pewnie wiele osób go lubi. Na szczęście po zmyciu produktu zapach jest znacznie delikatniejszy i przyjemniejszy. Jeśli chodzi o złote drobinki to niestety nie zostają one we włosach. Całość wraz z drobinkami znika z włosów. Maska brudzi wodę na złoto-żółto-beżowy kolor. Szkoda, że na moich kosmykach nie działa w pozytywny sposób. Zamiast tego włosy są szorstkie w dotyku, tępe, matowe, ciężko je rozczesać, są mega spuszone a co najdziwniejsze – dużo szybciej się przetłuszczają. Próbuję ją zużyć do emulgowania oleju, ale tutaj również nie jest mistrzem.

 

Cóż, wniosek jest taki, że to najgorsza maska, z jaką miałam do czynienia. Oczywiście zaznaczam, że na włosach zdrowych i z natury śliskich, niskoporowatych, grubych może się sprawdzić. Myślę, że gdyby na początku składu znalazło się więcej typowych, powszechnych emolientów, które występują w moich ulubionych maskach, to ten produkt mógłby u mnie zadziałać pozytywnie.
Swoją maskę kupiłam za ok. 22 zł na Skarbach Syberii. Oceniam ją na 2/5, ze względu na cenę, wydajność i przyjazny skład (za to ma 1 ocenę wyżej). Biorąc pod uwagę działanie to ocena wynosi 1/5.

 

Dajcie znać, czy Wy również nie polubiłyście tego kosmetyku. A może to Wasz ulubieniec?



Na co dzień jestem freelancerką – prowadzę własną jednoosobową firmę, która jest dla mnie wyzwaniem, jednocześnie przynosząc mi dużo radości. Na blogu zachęcam do dbania o włosy, testuję kosmetyki i wspieram w walce o piękno.