Kallos to przede wszystkim maski emolientowe, czyli o działaniu natłuszczającym. Kuszą cenami, wydajnością i efektami. W Internecie zbierają mnóstwo pochlebnych opinii. Maski Kallos są ze mną już od roku – w końcu mają opakowania litrowe i nie zużywa się ich tak szybko. Wersje Cherry i Blueberry (recenzja) już wykończyłam i zrecenzowałam, a teraz pora na Kallosa Omegę.

 

Kallos Omega – maska do włosów z kwasami tłuszczowymi

Wszystkie Kallosy mają dosyć podobne składy, nie inaczej jest z Omegą, która łudząco przypomina Cherry (za wyjątkiem olejów).

Skład maski Kallos Omega

Aqua (woda), Cetearyl Alcohol (emolient), Cetrimonium Chloride (substancja kondycjonująca, antystatyk))Macadamia Ternifolia Seed Oil (olej z nasion makadamii), Parfum (zapach), Borago Officinalis Seed Oil (olej z nasion ogórecznika), Citric Acid (konserwant, regulator pH), Cyclopentasiloxane (silikon lotny), Dimethiconol (silikon usuwalny łagodnym szamponem), Propylene Glycol (humektant, substancja nawilżająca), Benzyl Alcohol (konserwant), Methylchloroisothiazolinone (konserwant), Methylisothiazolinone (konserwant).

Emolienty – substancje natłuszczające,
Humektanty – substancje nawilżające,
Konserwanty
Pozostałe

Tym razem już na stałe postanowiłam wprowadzić oznaczanie składników kolorami. Dzięki temu łatwiej będzie się zorientować, ile jest emolientów, humektantów, protein itd. Wystarczy jeden rzut oka 🙂

Wersja Omega ma w składzie dwa oleje:

  • olej z makadamii – chociaż jest polecany do włosów o porowatości normalnej, na moich wysokoporowatych świetnie się sprawdza, zawiera 50% omega 9
  • olej z nasion ogórecznika – zawiera głównie kwasy omega 6 (38%) i omega 9.
W moim przypadku najbardziej sprawdzają się oleje, które mają przewagę kwasów omega 9, czyli olej z orzechów laskowych, pestek śliwki, ze słodkich migdałów, sezamowy, makadamia i jak widać olej z ogórecznika również, choć ma przewagę omega 6.
Inne oleje z omega 6, które także lubię to olej z pestek winogron (60% omega 6), z kiełków pszenicy (60%) i konopny (75%).
W składzie znajdują się też 2 lekkie silikony: jeden odparuje sam, a drugi zmywa się łagodnym szamponem. Mamy także glikol propylenowy, który nawilża włosy. Z racji tego, że znajduje się daleko w składzie, jego działanie nie jest aż tak odczuwalne.

 

Jak stosowałam maskę?

Naprawdę różnie! Przed myciem jako pierwsze O w metodzie OMO… ale też po myciu. Stosowałam ją raz w tygodniu, ale też podczas każdego mycia. Używam jej od kilku miesięcy, więc zdążyłam się jej dokładnie przyjrzeć. Bez względu na to jak długo i w jakiej kombinacji ją nakładałam, niemal zawsze dawała taki sam efekt.

Jak działa Kallos Omega?

  • wygładza włosy – dzięki silikonom i olejkom,
  • ułatwia rozczesywanie,
  • nie obciąża i nie nadbudowywuje się na włosach – przez ostatni miesiąc po każdym myciu sięgałam po tę maskę, a mimo to włosy się do niej nie “przyzwyczaiły”, nie wymagały gruntownego oczyszczania, były puszyste i nawilżone,
  • ułatwia wydobycie skrętu – włosy z jednej strony są wygładzone, ale dość lekkie, dzięki temu bardzo ładnie się falują. Skręt nie znika po godzinie czy dwóch, ale trzyma się cały dzień,
  • końcówki włosów są chronione, nie rozdwajają się.
Moją maskę musiałam okleić taśmą, ponieważ w transporcie uległa zniszczeniu.

Minusy produktu:

  • maski Kallos znajdują się w litrowych pojemnikach wykonanych z bardzo delikatnego materiału. Łatwo je zniszczyć. Pękają w transporcie, dlatego lepiej kupować je stacjonarnie (nigdy niewiadomo, w jakim stanie dotrze do nas przesyłka). Maski kupimy też w mniejszych opakowaniach (250 ml), ale taki zakup jest nieopłacalny. Za 250 ml zapłacimy około 5 zł, natomiast za 1000 ml około 9-11 zł. Jak rozwiązać ten problem? Myślę, że najrozsądniej byłoby kupić duże opakowanie, przelać część kosmetyku do mniejszego, a resztę schować.
  • maska nie jest odpowiednia dla osób, które mają bardzo zniszczone włosy i na pewno nie nadaje się w takim przypadku do stosowania co mycie. Włosy zniszczone potrzebują protein, których Kallos Omega nie zapewnia.

Sprawdź, gdzie znajdziesz tą maskę najtaniej:Kallos Omega porównanie cen

 

P.S. Jest to link afiliacyjny.

Używałyście Kallosa Omegi? Jakie są Wasze doświadczenia z Kallosami? Którego Kallosa mogłybyście polecić?



48 Komentarzy
Monika St 18 sierpnia 2016 o 16:43 Odpowiedz

Chętnie bym się na taką maskę skusiła 😉 Moje włosy są zniszczone, ale jak mam wrażenie że im to już jedynie cięcie pomoże, a masek używać muszę bo inaczej nie rozczeszę włosów ;/

Moon. 18 sierpnia 2016 o 16:53 Odpowiedz

Mogę ją kupić stacjonarnie, jeszcze nie miałam żadnego Kallosa.

Magdalena 18 sierpnia 2016 o 17:14 Odpowiedz

Miałam go kiedyś i nie był zły, ale moje włosy chyba znacznie bardziej wolą wersję keratynową. 🙂

Klaudek884 18 sierpnia 2016 o 17:24 Odpowiedz

Muszę kupić w końcu Kallosa, dawno nie miałam żadnej uniwersalnej maseczki a Kallosy takie właśnie są:) W dodatku Omega jeszcze nie miałam.

Sylwia bloguje 18 sierpnia 2016 o 18:46 Odpowiedz

Bardzo lubie wersje keratynową 😉

Małgorzata Jas 18 sierpnia 2016 o 17:50 Odpowiedz

Ja mam zniszczone włosy długoletnim farbowaniem na blond i moje włosy nie lubią protein. Kochają za to emolienty miłością zaborczą. 🙂
W domu mam jeszcze połowę opakowania Kallosa Blueberry (tego wielkiego), chyba skuszę się na małe op. Omegi. Dzięki za polecenie. 🙂

Veronica B. 18 sierpnia 2016 o 17:57 Odpowiedz

Wow ta cena!

Szarlotte | Dbaj o włosy 18 sierpnia 2016 o 18:07 Odpowiedz

Przy bardzo zniszczonych włosach, ścięcie zniszczonych partii może okazać się konieczne. Najważniejsze jest podcięcie rozdwojonych końcówek, trzeba się ich pozbyć. Później kontroluj, czy nadal się rozdwajają i podcinaj w razie konieczności. Dobrze, że stosujesz maski 🙂 ułatwiają rozczesywanie, a dzięki temu chronisz włosy przed kolejnymi zniszczeniami 🙂

Blog Selektywna 18 sierpnia 2016 o 19:08 Odpowiedz

Miałam wersję Keratin i u mnie się nie sprawdziła. Teraz mam wersję Protox i jest lepsza. Tylko muszę nakładać ja od połowy włosów na sam kucyk, bo jak nakladalam na skalp, to na początku było dobrze, a później zaczęła mi obciążać włosy 🙂

Szarlotte | Dbaj o włosy 18 sierpnia 2016 o 18:09 Odpowiedz

Stacjonarnie na pewno dorwiesz w Hebe, ale są już coraz łatwiej dostępne w osiedlowych drogeriach 🙂

Szarlotte | Dbaj o włosy 18 sierpnia 2016 o 18:10 Odpowiedz

Mam wersję keratynową – też jest fajna 🙂

Szarlotte | Dbaj o włosy 18 sierpnia 2016 o 18:11 Odpowiedz

Kallosy są o tyle uniwersalne, że są świetną bazą do tuningowania 🙂

Szarlotte | Dbaj o włosy 18 sierpnia 2016 o 18:12 Odpowiedz

Kallosa Blueberry też lubię 😀 ale już go nie mam :/ jeśli Twoje włosy kochają emolienty to Omega może się sprawdzić 🙂

Szarlotte | Dbaj o włosy 18 sierpnia 2016 o 18:13 Odpowiedz

Kallos jest mega tani 🙂 nawet Joanna chyba nie ma tak tanich odżywek 🙂

robaszekk 18 sierpnia 2016 o 18:16 Odpowiedz

Uwielbiam keratynową, tej jeszcze nie miałam 🙂

Ann Ka 18 sierpnia 2016 o 20:49 Odpowiedz

Omegi nie miałam 🙂 Bluberry było okej, ale bez rewelacji. Za to uwielbiam Kallosa Multivitamin 🙂

Mi nigdy nie udaje się wykorzystać takiej dużej pojemności, dlatego zawsze kupuję mniejsze wersje 😀 Ma to swoje plusy m.in. różnorodność 😀

malibu 18 sierpnia 2016 o 21:08 Odpowiedz

Miałaś świetny pomysł z oznaczaniem składu kolorami 🙂

Kinga B. 18 sierpnia 2016 o 22:35 Odpowiedz

Jestem wierna aloesowi 🙂 Mam cienkie włosy, które łatwo obciążyć, więc bogatsze wersje są nie dla mnie. Kupiłam ją bez wiary, ale okazało się, że sięgam po nią najczęściej. Bo nadaje się i do mycia i do mieszania z olejami, i jako zwykła odżywka po myciu, kosztuje grosze więc nie martwię się, że marnuję ją nakładając tylko na minutę. Jak potrzebuję się doproteinować, mieszam ją z Nivea long repair (stosowana solo dosłownie "spaliła" mi końcówki).
Zamawiam online (ta wersja jest mało popularna w sklepach, z dostawą płacę dychę), na szczęście zawsze dochodzi cała i zdrowa.

Color My Way 19 sierpnia 2016 o 08:28 Odpowiedz

Miałam Omege ale mi zdecydowanie bardziej odpowiada ta Blueberry 😉

My strawberry fields 19 sierpnia 2016 o 12:14 Odpowiedz

Do Kallosa zraziłam się kilka lat temu, ale od jakiegoś czasu mam ochotę dać mu drugą szansę. Nie zdecyduję się jednak na litrowe opakowanie, nawet jeżeli jest bardziej opłacalne, dla mnie jest zbyt duże i nie jestem w stanie zużyć tak dużej ilości maski 🙂

Kryzysowa Narzeczona 19 sierpnia 2016 o 12:22 Odpowiedz

Kocham zapach Kallosa Latte i to on najlepiej służy moim włosom 🙂

Szmaragd 19 sierpnia 2016 o 15:10 Odpowiedz

Ja ją uwielbiam 🙂 dociąża moje włosy zdecydowanie bardziej niz blueberry ale nie obciąża 🙂

Agnieszka Ożóg 20 sierpnia 2016 o 09:28 Odpowiedz

Lubię te maski. Najpierw jednak kupuje wersję w małym opakowaniu żeby sprawdzić czy na moich włosach się sprawdzi a później dopiero w litrowym 🙂

Szarlotte | Dbaj o włosy 20 sierpnia 2016 o 18:01 Odpowiedz

Keratynową też bardzo lubię 🙂

Szarlotte | Dbaj o włosy 20 sierpnia 2016 o 18:32 Odpowiedz

Właśnie sprawdziłam wersję Protox i naprawdę ma bardzo ciekawy skład 🙂 może się sprawdzić w przypadku osób ze zniszczonymi włosami 🙂

Szarlotte | Dbaj o włosy 20 sierpnia 2016 o 19:45 Odpowiedz

A ja z kolei nie testowałam Multivitamin 🙂 do tej pory miałam tylko 4 Kallosy, a mam ochotę wszystkie sprawdzić 🙂 podobnie mam z Biovaxami 🙂

Szarlotte | Dbaj o włosy 20 sierpnia 2016 o 19:46 Odpowiedz

A mnie się udaje wykorzystywać te duże opakowania. To dlatego, że stosuję maskę przed i po myciu, więc szybciej się zużywa 🙂 ale akurat przy Kallosie nie stresuję się tym, że produktu ubywa 🙂

Szarlotte | Dbaj o włosy 20 sierpnia 2016 o 19:49 Odpowiedz

Bardzo fajnie, że mieszasz ją z Nivea Long Repair. Proteiny najlepiej działają w towarzystwie nawilżaczy, czyli w tym przypadku aloesem 🙂 Ja zamówiłam 4 Kallosy – 2 przyszły pęknięte i 2 całe :/

Szarlotte | Dbaj o włosy 20 sierpnia 2016 o 19:52 Odpowiedz

Dla mnie takie duże opakowanie to też okazja, żeby się maską z kimś podzielić 🙂 Ale rozumiem powody Twojej decyzji 🙂 sama teraz będę kupować w mniejszych opakowaniach, bo chcę przetestować inne maski z tej firmy. Potem, gdy znajdę najlepsze będę zamawiać litrowe 🙂

Szarlotte | Dbaj o włosy 20 sierpnia 2016 o 19:53 Odpowiedz

Bardzo rozsądne rozwiązanie 🙂 ja zaryzykowałam i kupiłam 4 Kallosy w litrowych opakowaniach, ale na szczęście okazały się strzałem w 10 🙂

Królowa Karo 21 sierpnia 2016 o 06:06 Odpowiedz

Mnie trochę przerażają litrowe opakowania, bo może wychodzi tanio, ale pewnie zużycie tego trwa i trwa, do znudzenia. Chyba więc i tak wolałabym mniejsze opakowanie. Choć nie wykluczam, że gdyby któraś szczególnie mnie urzekła, postawiłabym na duże pudło.

hair by Jul 21 sierpnia 2016 o 08:32 Odpowiedz

Nie jestem wielką fanką Kallosa, żadna z ich masek, które próbowałam nie dawała u mnie jakichś widocznych efektów. No może jeszcze SILK była w miarę ok, ale też szału nie było. I chyba Hair Botox, z tego co pamiętam też nie była najgorsza:)

Justyna Łacka 21 sierpnia 2016 o 09:29 Odpowiedz

Z Kallosa wybrałam jako pierwsze Omege właśnie. Chciałam przetestować wszystkie rodzaje, ale po spotkaniu z tym, nawet nie potrzebowałam i nie chciałam. Jest GENIALNA! Towarzyszy mi już 3 opakowanie i jestem tym produktem naprawdę mile zaskoczona.
Świetna recenzja! 🙂

Pozdrawiam serdecznie, justlyjass.blogspot.com 🙂

Kasia Koniakowska 21 sierpnia 2016 o 10:47 Odpowiedz

Nie słyszałam o nim, ale skoro robi taką furorę muszę koniecznie spróbować.

Paulina. 21 sierpnia 2016 o 15:04 Odpowiedz

Bardzi lubię twoje analizy składu 😉 Jak zależy mi sprawdzić naturalnośc produktu to od razu wchodzę na twojego bloga- w ciemno. Co do opakowań to się nie zgadzam. Ileż to razy ja zwaliłam te Kallosy na ziemię- i kompletnie nic im nie było. Zawsze zamawiam je kurierem i tutaj tez zawsze przychodziły nienaruszone- nawet jak nie były zabezpieczone folią bąbelkową. A może ja mam takie szczęśćie tylko XD

Szarlotte | Dbaj o włosy 22 sierpnia 2016 o 07:40 Odpowiedz

Trochę trwa zużywanie Kallosów, ale po otwarciu można je spokojnie używać przez 12 miesięcy. W międzyczasie można sięgać po inne produkty 🙂

Szarlotte | Dbaj o włosy 22 sierpnia 2016 o 07:42 Odpowiedz

Super! 🙂 Czyli mamy bardzo podobne wrażenia 🙂 Kallos Omega jest jak na razie dla mnie hitem wśród Kallosów 😀 Cherry i Blueberry też były super, ale Omega jest genialna 🙂

Szarlotte | Dbaj o włosy 22 sierpnia 2016 o 07:45 Odpowiedz

Warto sprawdzić, zwłaszcza, że Kallosy nie są drogie 🙂 to jedne z najtańszych masek/odżywek do włosów 🙂

Szarlotte | Dbaj o włosy 22 sierpnia 2016 o 08:18 Odpowiedz

Bardzo się cieszę i dziękuję za miłe słowa 🙂
A zamawiasz w litrowych opakowaniach czy w tych mniejszych? Te moje, które są w litrowych są dość delikatne :/ na wielu blogach czytałam, że Kallosy docierają w kiepskim stanie :/ u mnie też tak było.

Anonimowy 22 sierpnia 2016 o 18:48 Odpowiedz

Miałam kiedyś wersje Blueberry ale nie było szalu, Omegi jeszcze nie wyprobowalam. Jakie maski i szampon polecasz dla włosów kręconych po dekoloryzacji, tak aby nawilzyly i odbudowaly wlosy? 😉 Pozdrawiam

m. 22 sierpnia 2016 o 20:16 Odpowiedz

Również w naturze 😉

Karolina Piotrowicz 22 sierpnia 2016 o 21:37 Odpowiedz

Kiedyś bardzo lubiłam maski z Kallosa, mam jeszcze kilka gdzieś w szafce. 🙂

http://fromcarolinee.blogspot.com/

Freewolna 23 sierpnia 2016 o 09:34 Odpowiedz

Mam tę maskę i bardzo ją lubię. Jednak teraz używam jej jako odżywki, bo do regeneracji potrzebuję czegoś silniejszego.

UPTOWN COMB 24 sierpnia 2016 o 17:24 Odpowiedz

Jako włosomaniaczka uwielbiam maski Kallosowe <3 Najczęściej jednak używam wersję Blueberry – dobrze robi moim włosom. Ale Omegi jeszcze nie próbowałam. Jutro wycieczka do Rossmanna. 🙂

PS. Uwielbiam Twój blog 😉

dorka e 31 sierpnia 2016 o 17:15 Odpowiedz

Witam 🙂 Mam ogromną prośbę moglybyscie przeanalizować skład mojej maski? Co w niej jest dobrego a co nie powinno się w niej znajdować?

Joa nowa (Joasiaczek) 13 września 2016 o 13:39 Odpowiedz

Coś czuję, że byłaby dla mnie odpowiednia, ale mnie akurat te duże pojemności przerażają, więc na pewno kupiłabym 250 ml 🙂

Ola Siwiec 28 września 2016 o 12:12 Odpowiedz

czy ta maska dobra by była do włosów niskoporowatych?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *