Zabiegi na włosy

Flamboyage – moja opinia po roku od rozjaśniania

Flamboyage – moja opinia po roku od rozjaśniania
Bądź na bieżąco:

Rok temu postanowiłam rozjaśnić swoje włosy metodą flamboyage. Mój kolor włosów po prostu mi się znudził. Zależało mi jednak na tym, aby włosy pozostały w dobrej kondycji, dlatego zdecydowałam się na rozjaśnianie o około 1,5-2 tony. Moje włosy miały i nadal mają tendencję do płowienia. To chyba taka uroda włosów cienkich i delikatnych. Dziś zapraszam Was na tekst, w którym wyjaśnię, czym jest flamboyage, czym różni się od ombre, sombre, jakie są wady i zalety rozjaśniania tym sposobem, a także powiem Wam, czy zdecydowałabym się na flamboyage ponownie.

Na czym polega flamboyage? Czym różni się od innych technik rozjaśniania?

Flamboyage to inaczej rozjaśnianie włosów przy użyciu specjalnych taśm. Dzięki tej technice możliwe jest delikatne rozjaśnienie włosów i uzyskanie efektu “muśnięcia słońcem”, co sprawia, że fryzura prezentuje się bardziej naturalnie. Dodatkowo jest to jedna z najbardziej bezpiecznych dla włosów metod koloryzacji (spośród rozjaśniania).
Flamboyage daje zbliżony efekt do sombre i często na takich wypłowiałych włosach jak moje, flamboyage w rzeczywistości może właśnie wyglądać jak sombre 🙂 Jeśli miałabym pokazać różnicę między ombre, sombre a flamboyage to posłużyłabym się tymi grafikami 🙂

Flamboyage
Flamboyage

Powyższe zdjęcie przedstawia rozjaśnianie metodą flamboyage. Zwróćcie uwagę na to, że granica kolorów jest roztarta. Dodatkowo widać, że niektóre pasma są “muśnięte słońcem”. Kolor nie jest płaski, tylko trójwymiarowy.

Sombre
Sombre

Sombre jest metodą bardziej zbliżoną do ombre. Sama nazwa pochodzi od dwóch słów: soft i ombre, co oznacza delikatne ombre. Granica kolorów jest trochę widoczna, jednak rozjaśnianie zaczyna się już od nasady (widać, że pojedyncze pasma są rozjaśnione).

ombre
Ombre

W przeciwieństwie do flamboyage i sombre, w przypadku ombre dokładnie widać, w którym miejscu następuje przejście z ciemnego koloru na jasny. Końcówki są wyraźnie jaśniejsze od włosów przy nasadzie. Jest to najbardziej niszczący typ rozjaśniania włosów spośród przedstawionych w tym poście.

Efekt mojego flamboyage

… a może nawet bardziej sombre?
Moje włosy zostały rozjaśnione dokładnie 30 listopada 2015 roku we Wrocławiu w Akademii Walczak&Ciesiółka. Pan Wojtek użył do tego celu farby Oalia marki Montibello.

włosy przed flamboyage
Włosy przed rozjaśnianiem / sierpień 2015

Zacznijmy od wyjściowego koloru włosów. Na zdjęciu wprawdzie tego nie widać, ale końce były naturalnie rozjaśnione od słońca. Tak jak wspomniałam – moje włosy mają tendencję do płowienia.

Tutaj jeszcze w salonie (koniec listopada 2015)
W rzeczywistości włosy były trochę mniej żółte.

flamboyage efekt w salonie
Koniec listopada 2015 / efekt zaraz po rozjaśnieniu włosów
flamboyage włosy po dwóch miesiącach
Styczeń 2016
flamboyage po 4 miesiącach
Marzec 2016
flamboyage efekt na włosach cienkich
Maj 2016
efekty flamboyage po roku
Koniec października 2016

Wnioski, czyli czy poddałabym się rozjaśnianiu raz jeszcze:

  • bardzo spodobał mi się efekt, jaki udało się osiągnąć na moich włosach. Przestały wyglądać tak nijak, stały się bardziej wielowymiarowe i sprawiały wrażenie, że jest ich więcej. Twarz się rozpromieniła i tak jak to niektórzy określili “zaczęłam wyglądać radośniej” 🙂
  • rozjaśnienie nie spaliło moich włosów, choć nie ukrywam – obawiałam się tego. Włosy jednak stały się bardziej wrażliwe na warunki atmosferyczne (znów zaczęły się puszyć, gdy było wilgotno), ciężej jest mi je dociążyć, częściej są przesuszone i niestety – szybciej się rozdwajają,
  • pielęgnacja takich włosów jest utrudniona, ponieważ włosy od połowy ucha mają zupełnie inne potrzeby niż włosy u nasady,
  • widać, że włosy na końcach są słabsze,
  • puszą się tuż po myciu, dopiero na następny dzień stają się gładsze.

Jest tu sporo minusów, ale jak na włosy rozjaśnianie to przez długi czas były w bardzo dobrym stanie. Dopiero po kilku miesiącach zaczęły się zauważalnie niszczyć. Na szczęście zdrowe włosy zdążyły odrosnąć i podcięcie końcówek sprawiło tylko, że są tej samej długości co rok temu.

Czy zdecydowałabym się na rozjaśnianie włosów jeszcze raz?

Nie ukrywam, że zmiana koloru włosów mnie kusi. Bardzo dobrze czułam się w rozjaśnionych włosach, ale … nie zdecydowałabym się na ten krok raz jeszcze. Oprócz końcówek włosy są w dobrym stanie, ale bardzo trudno było mi o nie dbać. Czułam, że cofam się jeśli chodzi o pielęgnację włosów. Być może gdybym bardziej przyłożyła się do olejowania i płukanek, włosy prezentowałyby się lepiej.

Podsumowując, rozjaśnianie jest jednym z najbardziej szkodliwych zabiegów, przeprowadzanych na włosach, ale może zostać tak wykonane, że włosy tylko w niewielkim stopniu wizualnie zostaną zniszczone. Taką decyzję trzeba dokładnie przemyśleć, ponieważ ostateczny efekt zależy od stanu włosów, użytych produktów oraz wiedzy i umiejętności fryzjera.



Na co dzień jestem freelancerką – prowadzę własną jednoosobową firmę, która jest dla mnie wyzwaniem, jednocześnie przynosząc mi dużo radości. Na blogu zachęcam do dbania o włosy, testuję kosmetyki i wspieram w walce o piękno.