Porady Recenzje innych kosmetyków

Trwały makijaż na ślub i wesele – jakich kosmetyków użyłam? ❤

Trwały makijaż na ślub i wesele – jakich kosmetyków użyłam? ❤

Kiedy rok temu przygotowywałam się do własnego ślubu, podjęłam decyzję, że samodzielnie wykonam swój makijaż. Wiele osób odradzało mi takie rozwiązanie mówiąc, że będę za bardzo zestresowana, a make-up stanie się kolejnym czynnikiem, który będzie mnie nakręcać. Byłam nieugięta. Przeszukałam Internet wzdłuż i wszerz (no prawie 😉 ), aby odnaleźć produkty, które zapewnią mi trwały makijaż. I choć ten blog nie jest typowo kosmetyczny, to uznałam, że warto podzielić się sposobem na trwały makijaż na ślub i wesele, bo nawet dziewczynom dbającym o włosy ta informacja może się przydać 🙂

Tego dnia wykonywałam także makijaż mojej świadkowej oraz mamy. Make up każdej z nas przetrwał całą noc i wymagał tylko delikatnych poprawek. Samo testowanie kosmetyków tak naprawdę trwało u mnie kilka miesięcy – chciałam być pewna, że produkty zdadzą egzamin. Na co dzień nie używam całego zestawu, ale sięgam po niego przy okazji większych uroczystości.

Trwały makijaż na ślub i wesele – lista kosmetyków

Derma Color i Cashmere Secret Glam baza i fixing spray trwały makijaż na ślub

Dax Cashmere Secret Glam – baza wygładzająco-rozświetlająca

Nie wyobrażam sobie makijażu ślubnego bez bazy. Cashmere Secret Glam dość długo zasycha na twarzy, ale całkiem nieźle sobie radzi. Faktycznie rozświetla, co dla jednych będzie plusem, a dla innych minusem. Jednak jeśli użyjemy niewielkiej ilości, spokojnie uda się wygładzić cerę, a przy okazji twarz nie będzie się błyszczeć. Po jej nałożeniu, podkład lepiej się rozprowadzał i generalnie lepiej wyglądał. Gruba warstwa bazy może powodować zapychanie cery i wysyp krost, dlatego do takich produktów lepiej podchodzić ostrożnie (Dax ma w składzie silikony). Zapłaciłam za nią około 30 zł.

Aktualną cenę bazy (i sklep, w którym można ją kupić) możecie sprawdzić tutaj.

Kryolan, DermaColor Fixing Spray – spray utrwalający makijaż

Nigdy wcześniej nie używałam sprayu, który miałby utrwalić makijaż, więc ten produkt był dla mnie zdecydowaną nowością. Fixer stosujemy już po wykonaniu całego makijażu. Świetnie utrwala, ale jeśli rozpylicie go za blisko lub przesadzicie z ilością, skóra się napnie i zacznie błyszczeć. Optymalna odległość to 30-40 cm. Po zastosowaniu czuć nieprzyjemny zapach, który na szczęście dość szybko się ulatnia. Z minusów – w składzie znajduje się Isopropyl Alcohol, dlatego szczególnie uważajcie na oczy. To dość drogi produkt (około 70 zł), ale wart swojej ceny 🙂

Aktualną cenę tego sprayu możecie sprawdzić tutaj.

Max Factor Facefinity All Day Flawless 3w1

Tego podkładu używam z przerwami od kilku lat. Jest to najlepiej kryjący podkład, jaki stosowałam, ale ma parę minusów. Delikatnie przesusza moją skórę, a przy regularnym stosowaniu powoduje powstawanie wyprysków. Jeśli chodzi o plusy, to nie ciemnieje na skórze, twarz się nie błyszczy, a efekt jest prawie jak z Photoshopa 🙂 Na co dzień stosuję Loreal True Match – nie ma świetnego krycia, trochę ciemnieje na skórze, ale przede wszystkim mnie nie zapycha 🙂

Puder Rimmel Stay Matte

Uwielbiam ten puder  Świetnie utrwala, matowi, no i sprawia, że zwykły podkład wygląda jakoś tak lepiej. W dodatku puder jest taniutki – można go dostać nawet za 12 zł. Zdecydowanie mój hit 🙂

Aktualną cenę tego pudru możecie sprawdzić tutaj.

zoeva smoky trwały makijaż ślubny

Paleta cieni Zoeva Smoky Palette

Nad paletami Zoeva zastanawiałam się dłuższy czas – głównie ze względu na cenę. Bardziej ekonomiczne wydawały mi się cienie Sleek Au Naturel (całkiem fajne), ale w końcu ciekawość zwyciężyła. W paletce Smoky jest  10 cieni, ale sama korzystam raptem z 5-6. Cienie są świetnie napigmentowane i nawet bez bazy przetrzymają cały dzień i całonocne szaleństwo, choć trzeba je trochę poprawić. Natomiast baza ARTDECO świetnie je podbija – sprawia, że są bardziej intensywne. Paletka z pewnością pomoże wykonać trwały makijaż na ślub i wesele, ale sprawdzi się też na co dzień.

Aktualną cenę tej paletki możecie sprawdzić  tutaj.

Paleta cieni Sleek Vintage Romance

Z tej paletki rzadko korzystam – decyduję się na nią głównie przy okazji uroczystości, czy imprez. Używam jej, gdy chcę rozświetlić makijaż – cienie mają drobinki brokatu.

artdeco baza pod cienieARTDECO baza pod cienie

Po pierwsze, tak jak już pisałam, super podbija kolor cieni, a po drugie, ułatwia ich blendowanie. Bazę można dostać już za 18 zł. Według mnie w porównaniu z bazą JOKO wypada dużo lepiej 🙂 Jedyny minus, jaki znalazłam to opakowanie. Wolałabym, aby baza była w tubce.

Aktualną cenę tej bazy możecie sprawdzić tutaj.

bahama mama the balm bourjois rouge dition velvet max factor kohl pencil

Bronzer Bahama Mama The Balm

Bronzer naprawdę świetnie się spisuje, ale… jest bardzo drogi (ok. 60 zł), a nawet używając go niemal codziennie, nie wykorzystałam połowy. I tylko z tego powodu nie kupiłabym go ponownie (zanim go zużyłam, zdążył się przeterminować). Jeśli jednak nakładacie większe ilości bronzera, albo stosujecie go do makijażu bliskich, warto zainwestować w The Balm 🙂

Aktualną cenę tego bronzera sprawdzicie tutaj.

Bourjois Rouge Edition Velvet – matowa szminka – Ole Flamingo

Mam dwie szminki z tej serii – Ole Flamingo i So Hap’Pink. Niestety, tylko Ole Flamingo było w stanie przetrwać kilka godzin. Trwałość So Hap’Pink jest poprawna, ale nie tak rewelacyjna jak Flamingo. Minusem tych pomadek jest fakt, że na dłuższą metę przesuszają usta, dlatego wargi trzeba, przed aplikacją (i po niej), intensywnie nawilżyć.

Aktualną cenę tych szminek sprawdzicie tutaj.

Jeśli chodzi o korektor, tusz do rzęs, rozświetlacz, róż, kredkę do oczu, czy eyeliner to niestety nie mam żadnych pewniaków. Zastosowałam korektor Catrice, rozświetlacz i róż Sleek, eyeliner wodoodporny Wibo, tusz do rzęs Maybelline Lash Sensational, ale te produkty nie skradły mojego serca.

Efekt przy pomocy powyższych kosmetyków  – zaznaczam, że nie jestem wizażystką, tylko samoukiem 🙂

Zdecydowałybyście się samodzielnie wykonać makijaż podczas tak ważnego dnia? Czy może sądzicie, że to przesada? 🙂 Jakie kosmetyki, gwarantujące trwały makijaż na ślub, albo inną uroczystość, możecie polecić?

 

P.S. W tekście znalazły się linki afiliacyjne Ceneo.



22 Komentarzy
Enestelia 31 maja 2017 o 19:11 Odpowiedz

Podziwiam! Ja bym chyba nie była w stanie sama się pomalować w tak ważnym dniu. Byłabym zbyt zestresowana i nic dobrego z pewnością by z tego nie wyszło. Wolę oddać się w ręce profesjonalistów 😉

Karolina Dąbrowska 31 maja 2017 o 21:43 Odpowiedz

Enestelia jeśli masz kogoś faktycznie zaufanego to jak najbardziej polecam takie rozwiązanie. Ja niestety zbyt często widziałam, że makijażystki używały kiepskich produktów i nie potrafiły dobrać podkładu. Nawet jak pójdziesz na próbny make up to nie masz gwarancji, że ten właściwy zostanie wykonany przy pomocy tych samych produktów. Dlatego stwierdziłam, że spróbuję sama 😛 nie żałuję, bo dużo się nauczyłam i teraz od czasu do czasu maluję najbliższych. Dodatkowo robiłam sama manicure hybrydowy, więc prawie komplet. Ale z włosami nie będę ryzykować 😛 choć wydawałoby się, że to właśnie one powinny mi sprawiać najmniej kłopotu 😛

Szmaragd 31 maja 2017 o 19:29 Odpowiedz

Na tak ważny dzień chyba nie potrafiłabym sama się pomalować 😉

Karolina Dąbrowska 31 maja 2017 o 21:46 Odpowiedz

Jeśli nie poćwiczysz to się nie przekonasz 🙂 ja sobie dałam czas, podszkoliłam się i podjęłam ryzyko. Wiadomo, że nie każdy ma tyle czasu, chęci i odwagi. Ale dzięki temu doświadczeniu zykałam kolejną umiejętność, którą mogę teraz wykorzystywać.

Sylwia 31 maja 2017 o 20:19 Odpowiedz

A ja popieram takie samodzielne malowanie się na tak ważne uroczystości! Jak teraz patrzę na te wszystkie metamorfozy makijażowe przed i po, to nie mam wątpliwości, że czasami makijażystki zwyczajnie przesadzają. Konturują, zmieniają owal twarzy itd. Czasem mam wrażenie, że to dwie różne osoby! Dlatego gdybym brała ślub to z pewnością zrobiłabym make up sama i postawiłabym na naturalny look. Podkreśliłabym jedynie oczy i delikatnie umalowała usta. Żadnych cudów, ale przynajmniej będę miała pewność, że przyszły mąż mnie pozna. 😀

Karolina Dąbrowska 31 maja 2017 o 22:54 Odpowiedz

Zgadzam się! Właśnie chodzi o to, żeby podkreślić urodę, a nie przemalować się na kogoś innego. Na IG i na fb często widuję filmiki, na których dziewczyny prezentują swój makijaż od początku do końca. Wniosek? Nakładają duże ilości produktów, przez co zupełnie nie da się ich rozpoznać. Jest taka vlogerka Nikkie Tutorials, która jak dla mnie, malując się, przemienia się w kogoś innego. Ja, mimo że używam większej ilości produktów (rodzajów), nauczyłam się wykonywać lżejsze makijaże niż 3, czy 4 lata temu. Chcę malować się delikatniej, ale to kwestia przyzwyczajenia do „twarzy” 🙂

Sylwia 1 czerwca 2017 o 13:04

Oj tak, doskonale wiem o czym mówisz. W dzisiejszych czasach dziewczyny stanowczo za dużo produktów nakładają. Dlatego już nawet nie ma co patrzeć na instagrama czy fejsa, bo to jakaś porażka. Nie wiem komu podobają się AŻ takie wielkie, krzaczaste i wyrysowane brwi, ale co kto lubi. 🙂 Na szczęście mamy bardzo różnorodną polską blogosferę, gdzie możemy podziwiać piękne makijaże bez nakładania tylu różnych rzeczy. 🙂

Karolina Dąbrowska 1 czerwca 2017 o 13:28

A na IG oprócz tony tapety, dziewczyny ustawiają filtry, powiększają oczy, usta, biust… Stają się zupełnie kimś innym. Kiedyś w Rozmowach w toku były kobiety, które chodziły spać w makijażu, a niektóre nie zmywały go przez 2 tygodnie! Kultura obrazkowa, czasopisma, wyfotoszopowane blogerki, gwiazdy show biznesu, wpędzają dziewczyny w kompleksy. Kiedy wychodzi się bez make up, pytają, czy jesteś chora 😛 Miałam taką sytuację 😀

Sylwia 1 czerwca 2017 o 13:44

Oj, dziwny jest ten świat. 😀

Babski Kącik 1 czerwca 2017 o 12:03 Odpowiedz

Utrwalacz z Kryolan, bazę z artdeco też mam. Super kosmetyki, baaardzo polecam też fix do ust z artdeco, jest fantastyczny bardzo utrwala szminki,

Karolina Dąbrowska 1 czerwca 2017 o 12:42 Odpowiedz

Dzięki za info! 🙂 ja nie potrzebowałam fixera do ust, bo szminka, której użyłam jest trwałym kosmetykiem 🙂 ale dobrze wiedzieć, że taki produkt też istnieje 🙂

Paulina 3 czerwca 2017 o 00:28 Odpowiedz

Ślubu jeszcze nie planuję, ale już wiem, że makijaż wykonam sama. Nieważne kto mnie maluje, czuję się w takim makeupie źle – sama wiem co mi się podoba, jak najbardziej odpowiada mi ułożenie cieni na moim kształcie oka i, zgroza, w jak mocnym konturowaniu dobrze się czuję. Chcę czuć się naturalnie i swobodnie, więc nie oddaję swojej twarzy pod rękę innych. Z resztą nie tylko na ślub, na wszelkie większe wyjścia również 🙂

Karolina Dąbrowska 3 czerwca 2017 o 18:14 Odpowiedz

Mam tak samo, boję się tego, co na mojej twarzy może zrobić wizażystka 🙂 ale dopiero od niedawna czuję się pewnie, robiąc sobie samej makijaż. Wcześniej robiłam to źle, choć tego nie widziałam. Wydawało mi się, że mój makijaż był w porządku, ale popełniałam niemal wszystkie błędy. Nosiłam zbyt ciemny podkład, nie używałam pudru (błyszczałam się), nie nawilżałam cery, używałam czarnej kredki na linię wodną i stosowałam przesadnie jasną szminkę 🙂 teraz mimo większej ilości stosowanych produktów, mój makijaż wygląda bardziej naturalnie 🙂

Zołza z kitką. 4 czerwca 2017 o 19:01 Odpowiedz

Podziwiam! Ja nawet na zwykłe okazje nie potrafię się pomalować jak człowiek, nie mówiąc o tak ważnym dniu 😀

Karolina Dąbrowska 5 czerwca 2017 o 13:31 Odpowiedz

To wszystko wymaga czasu 🙂 mnie nauka makijażu zajęła tak naprawdę około 2 lat i wciąż się uczę. Wcześniej popełniałam mnóstwo błędów, choć teraz też pewnie coś robię nie tak. Jestem samoukiem, uczyłam się z youtube’a 🙂

Kasia na fali 6 czerwca 2017 o 21:02 Odpowiedz

Na ślub malowała mnie akurat wizażystka, ale szczerze mówiąc dużo bardziej podobał mi się mój własnoręcznie wykonany makijaż, który miałam na sesji zdjęciowej dwa tygodnie później 🙂 Fixer kryolanu najlepszy 😉

Karolina Dąbrowska 8 czerwca 2017 o 11:45 Odpowiedz

Myślę, że to dlatego, że wizażyści dokładnie nie wiedzą, w czym czujemy się dobrze. Często wykonują bardzo delikatny makijaż, ale jeśli panna młoda na co dzień nosi mocny, to w takim delikatnym będzie czuć się „nago”. Często wizażystka ma rację, że w delikatnym będziemy się lepiej prezentować, ale w tym dniu chodzi przede wszystkim o to, żeby dobrze się czuć. Jeśli czujemy się dobrze, to lepiej się bawimy 🙂 a ciągłe myślenie, że makijaż jest nie taki jak chciałyśmy, może popsuć nasz nastrój.

Aleksandra 13 czerwca 2017 o 09:41 Odpowiedz

Baza z Artdeco od wielu wielu lat jest używana przez wiele makijażystów 🙂 Ja też ją mam i nie zamienię na żadną inną.

Justyna 23 czerwca 2017 o 20:42 Odpowiedz

Ja już dziś planuję, że na swój ślub pomaluje się sama, choć jeszcze nie mam pierścionka na palcu :p także wpis przydatny, ma pewno do niego kiedyś wrócę 😀 tylko pytam, czemu nie ma zdjęcia makijażu?:(

Karolina Dąbrowska 8 lipca 2017 o 11:45 Odpowiedz

Witaj Justyno! Przeprasza za zwłokę w odpowiedzi na Twój komentarz, dopiero dziś zauważyłam, że trafił do spamu.
Zdjęcie makijażu pokazywałam na facebooku, ale dodałam je właśnie do posta 🙂

Paulina 23 czerwca 2017 o 22:40 Odpowiedz

Tez jestem taka Zosia Samosia…no ale co ja zrobie ze poprzeczka u mnie wysoko 😉

okej 6 lipca 2017 o 15:42 Odpowiedz

ja jestem zachwycona matowymi, płynnymi pomadkami z GR. Spakowałam na wesele do torebki, bo spodziewałam się częstego poprawiania. Zrobiłam jedno, po jakiś 15 godzinach, także super 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *