Uncategorized

7 urodowych grzechów głównych, które popełniam

Każda z nas od czasu do czasu robi coś, co kłóci się z jej zasadami dbania o urodę. Śpimy w makijażu, nie używamy kremów, zapominamy o czesaniu włosów, nie obcinamy połamanych paznokci, a niektórzy myją się czasem raz na 3 dni. Jakie są moje grzechy urodowe?

1. Nie używam żadnego serum do zabezpieczania końcówek włosów.     Ile razy bym się nie starała stosować olejku albo serum to po 2-3 dniach zapominam, żeby robić to systematycznie.

2. Zdarza mi się spać w mokrych włosach. Nie mam suszarki i czasem już nie chce mi się siedzieć po nocach, żeby włosy mi wyschły. Zwłaszcza w takich sytuacjach, gdy wracam po 22:00 i muszę wstać po 4:00 rano. Czasem nawet wychodzę w wilgotnych włosach. W tym tygodniu mam zamiar kupić suszarkę (widziałam fajną z Babyliss u mnie w Galerii).

3. Bardzo rzadko robię peelingi: twarzy, ciała, stóp czy głowy. Ostatnio coraz częściej dopada mnie zmęczenie. Praca i 2 kierunki studiów dają mi popalić. Na szczęście jeszcze tylko 4 dni będę pracować 🙂

4. Jem mnóstwo słodyczy. A jak wiemy źle wpływają na cerę, figurę, jędrność skóry. W ogóle nie odżywiam się najlepiej. Na szczęście od września staram się poprawić jakość odżywiania. Kupuję zdrowsze produkty i gotuję coraz częściej.

5. Zdarza mi się spać w makijażu. Na szczęście bardzo rzadko, ale niestety tak bywa.

6. Bardzo rzadko stosuję balsamy do ciała (dlaczego? patrz punkt 3).

7. Kiedy siedzę zakładam nogę na nogę. Mam też problemy z garbieniem się. Od pewnego czasu staram się to kontrolować.

A jakie są Wasze urodowe grzechy?


Na co dzień jestem freelancerką – prowadzę własną jednoosobową firmę, która jest dla mnie wyzwaniem, jednocześnie przynosząc mi dużo radości. Na blogu zachęcam do dbania o włosy, testuję kosmetyki i wspieram w walce o piękno.