Uncategorized

WSPÓLNA AKCJA: Zapuszczamy włosy na lato

 

Przyzwyczaiłam się już do dbania o włosy. W końcu 1,5 roku to całkiem spory kawałek czasu. I… to wszystko mi spowszedniało. Nie podchodzę już do pielęgnacji włosów tak entuzjastycznie jak na początku. W związku z tym bardzo ciężko mi się zmotywować do niektórych czynności. O odżywkach, maskach, delikatnych szamponach i olejach nie zapominam. Regularnie też czytam składy kosmetyków. Jednak bardzo trudno mi być systematyczną w staraniu się o zwiększenie przyrostu włosów.  Końce się rozdwajają, kruszą. Niby to naturalne, normalne skoro ich w żaden sposób nie zabezpieczam. Ale przez to moje włosy nie zyskują na długości. Pora coś z tym zrobić i pozbyć się lenia!:)


Z pomocą przychodzą mi dwie akcje:

Moje plany:

  • Akcja Anwen zachęciła mnie ponownie do regularnego olejowania przed każdym myciem. W tym miesiącu stawiam na olejek Alterry z oliwkami i limonką.
  • W skórę będę wcierać lotion Seboradin z wyciągiem z drzewa oliwnego i cytrusowego, w późniejszych miesiącach Seboradin z czarną rzodkwią i wodę pokrzywową.
  • Raz w tygodniu pół godziny przed myciem nałożę na skórę głowy maskę Kapoor Kachli.
  • Dam jeszcze jedną szansę olejkowi z czerwoną papryką z Green Pharmacy (recenzja).
  • Zauważyłam, że mam braki witamin, więc mam nadzieję, że wewnętrznie wzmocnię organizm i włosy przy pomocy Vitalsss i Asparginianu Extra. Generalnie nie jestem zwolenniczką suplementów w tabletkach. Wolę uzupełniać braki dietą, albo ziołami, czy drożdżami.
  • i wreszcie punkt, do którego strasznie ciężko mi się zastosować – muszę zacząć zabezpieczać końce. Macie jakiś patent, żeby o tym nie zapominać? To jest zdecydowanie mój najsłabszy punkt. Wiecie, że moje włosy przez 1,5 roku włosomaniactwa wciąż mają taką samą długość? Rosną,to fakt i całkiem szybko. Ale regularnie ścinam im końce, bo są zniszczone. Myślę, że to główny powód, dla którego nie mam w tym momencie włosów do talii.

I to wszystko. Nie chcę sobie narzucić zbyt dużo. Takie publiczne zobowiązania dużo bardziej mnie motywują więc jestem przekonana, że do co najmniej połowy punktów regularnie będę się stosować.

A jak tam Wasze zapuszczanie? Dołączyłyście do którejś akcji?


Na co dzień jestem freelancerką – prowadzę własną jednoosobową firmę, która jest dla mnie wyzwaniem, jednocześnie przynosząc mi dużo radości. Na blogu zachęcam do dbania o włosy, testuję kosmetyki i wspieram w walce o piękno.