Uncategorized

Recenzje kosmetyków, które ostatnio zużyłam – denko (2)

Pewnie niektórzy zauważyli, że ostatnio coś mało mnie było na blogu. Ma to swoją przyczynę – przez ostatnie 2 tygodnie każdą wolną chwilę poświęcałam na przygotowywanie się do obrony pracy dyplomowej i udało się. W poniedziałek zakończyłam studia z 5 na dyplomie:) Zdjęcia do dzisiejszego wpisu zrobiłam tydzień temu, ale nie dałam rady wszystkiego opisać, bo jak się przekonacie zużyłam całkiem sporo kosmetyków.

1 i 2, czyli olejki od Alterry to jedne z moich ulubionych olejków. Zastanawiam się, czy wersja z brzozą i pomarańczą również przypadnie mi do gustu.Ciężko mi stwierdzić, który z nich jest lepszy, bo po użyciu tego z papają i tego z oliwkami, moje włosy były gładkie i dociążone.
3. Olej ze słodkich migdałów BingoSPA
Pisałam Wam o nim przy okazji tego wpisu: Moje włosy go kochają, czyli olej ze słodkich migdałów. Nadal jest to najlepszy olej, jaki miałam okazję używać. Bije na głowę nawet te Alterry. Jednak afera wokół BingoSpa mnie trochę zniechęciła i poszukam oleju migdałowego innej marki.
4. Odżywka Isana z filtrem UV
Dla mnie to totalna pomyłka. Po umyciu nic z włosami nie robiła. Nawet nie ułatwiała rozczesywania. Dlatego używałam jej przed myciem, jako pierwsze O w metodzie OMO. Na pewno nie kupię jej ponownie.
5. Odżywka Isana z formułą antystatyczną
Ta odżywka ani mnie nie zachwyciła, ale też nie zawiodła jakoś specjalnie. Jednak moje włosy mają trochę większe wymagania i jak dla mnie jest zbyt lekka, więc również jej nie kupię ponownie.
O obu odżywkach pisałam w recenzji Porównanie odżywek Isana.
6. Maska Isana Hair z pantenolem i proteinami pszenicy
7. Maska – kuracja Asia z pantenolem i ekstraktem z lotosu
Obie maski kupiłam już dość dawno temu, czyli w momencie, gdy miałam ochotę wynieść wszystko z Rossmanna 😛 Niestety oba produkty są takie sobie. Z fioletową na 100% się pożegnam, natomiast co do wersji żółtej to być może jeszcze kiedyś po nią sięgnę. W maju porównywałam maski Isany (klik!)
8. Szampon Babydream
Pojawiał się na blogu już nie raz. Używałam go przez długi czas (1,5 roku). Następnie odstawiłam go na cały czerwiec, bo zauważyłam wzmożoną ilość łupieżu. Kiedy zaczęłam używać Alterry początkowo łupież zniknął, ale tydzień temu, może trochę wcześniej, pojawił się ze zdwojoną siłą. Potulnie wróciłam do Babydream i zdecydowałam się na częstsze stosowanie na skalp peelingu cukrowego. Na razie skóra jest tak czysta jak nigdy dotąd. Staram się ją peelingować raz na tydzień. Na pewno dam znać czy łupież wrócił, czy połączenie Babydream + cukier jest rozwiązaniem moich problemów ze skórą głowy.
9. Johnson’s baby – łagodny płyn do mycia ciała i włosów 3w1
Jeśli ktoś szuka zamiennika dla Babydream, Hipp czy Facelle to na pewno ten płyn sprawdzi się w tej roli, ponieważ nie zawiera silnych detergentów. Z ceną już tak kolorowo nie jest, bo produkt kosztuje na promocjach jakieś 12-13 zł, a cena regularna to około 17zł. Kiepska jest również jego wydajność. Mimo że ma 500ml to jednak nie wystarcza na długi czas. Plusem jest fakt, że możemy go używać do całego ciała. Bardzo fajnie, że producenci zdecydowali się na pompkę. Świetnie sprawdza się na wszelkich wyjazdach, ale raczej nie kupię ponownie z uwagi na cenę. Podobnej jakości produkt możemy mieć znacznie taniej.
10. Ziaja  Mleczko nagietkowe do demakijażu
Mleczkom Ziaji byłam wierna niemal od zawsze. Po drodze zdarzył się płyn dwufazowy i płyn micelarny. Żaden produkt nie radził sobie z makijażem jak ten, ale… Używam wodoodpornego tuszu do rzęs i niestety mleczka Ziaji nie zmywają go dokładnie. Będąc na spotkaniu blogerskim we Wrocławiu otrzymaliśmy do testów micela Prestige. Mam na myśli ten. Jak na razie to mój numer 1 i na dłużej z nim zostanę.
11. Antyperspirant Adidas
Jestem im wierna od gimnazjum bodajże, czyli już prawie 10 lat 🙂 co jakiś czas sięgam po inny produkt, ale do tych zawsze wracam.

12. Maseczka hialuronowa w płatku fizelinowym Świt Pharma
Przyznam szczerze, że to był mój pierwszy produkt tego typu. Zazwyczaj używałam standardowych maseczek. I jakoś się nie przekonałam do tej. Może i faktycznie nie brudzi, ale ja nie zauważyłam prawie żadnych efektów po jej zdjęciu. Mam natomiast ulubione maseczki w standardowej wersji i po ich użyciu widzę zmiany na lepsze. Poza tym produkt kosztuje 10 zł. W tej cenie mogę mieć 2-3 maseczki.
13. Garnier Hydra Adapt Krem do cery zmęczonej
Nie daje super efektów, ale zapobiega przesuszaniu skóry i jest lekki. Ratuje mnie przed opłakanymi skutkami podkładu Max Factor Face Finity All Day Flawless, który niestety bardzo wysusza skórę. Na pewno zimą nie sięgnę po ten krem, ale przy cieplejszej pogodzie całkiem fajnie nawilża.
14. BeBeauty Delikatny żel-krem do mycia twarzy
W blogosferze chyba zachwyty nad nim nie ustają. Porównanie jakości do ceny mówi samo za siebie. Za 5zł dostajemy naprawdę fajny produkt, będę do niego wracać jeszcze nie jeden raz.
15. Skarpetki do pielęgnacji stóp Świt Pharma
Otrzymałam je również podczas spotkania blogerów we Wrocławiu (tak jak maseczkę hialuronową). Na pewno pielęgnują, ale 15zł na jednorazowy produkt to dla mnie za dużo. Zdecydowanie wolę postawić na standardowy krem do stóp i regularne peelingi.

16 i 17 podkłady Maybelline
Jak na razie to jedyne podkłady, które na mojej twarzy nie pozostawiały smug, nie podkreślały suchych skórek i nie ścierały się w ciągu dnia. Reszta podkładów mimo iż matowała moją skórę to pod wpływem potu tworzyła nieestetyczne smugi. Te podkłady są inne i na 100% do nich wrócę.
18. Tusz do rzęs MissSporty Pump up Booster
Kiedyś inwestowałam pieniądze w dość drogie tusze, jednak moje rzęsy nie są jakoś spektakularne, więc tusz niewiele pomagał. Stwierdziłam, że nie ma sensu wydawać pieniędzy i używam tuszów Miss Sporty. Efekt na moich rzęsach jest podobny do efektu po tuszach z górnej półki, ale pieniądze pozostają w kieszeni 🙂 Na pewno kupię go ponownie.
19. Szminka matowa Rimmel by Kate Moss
Nie używam w ogóle błyszczyków ani błyszczących szminek. Lubię efekt matu na ustach, ewentualnie lekkiego błyszczenia. Ma u mnie dodatkowy plus za to, że nie wysusza ust! Jest rewelacyjna. Na promocjach w Rossmannie zakupiłam kolejne dwa opakowania 🙂
To chyba wszystko, co zużyłam do samego końca w ciągu tych 4 miesięcy. Niektóre opakowania wylądowały w koszu zanim zrobiłam im zdjęcia, a niektóre lada dzień wykończę 🙂 Pewnie miałyście już coś z tych kosmetyków 🙂
P.S. Na reszcie mogę wrócić do blogowania! Brakowało mi tego przez ostatnie 2 tygodnie 🙂

Na co dzień jestem freelancerką – prowadzę własną jednoosobową firmę, która jest dla mnie wyzwaniem, jednocześnie przynosząc mi dużo radości. Na blogu zachęcam do dbania o włosy, testuję kosmetyki i wspieram w walce o piękno.