Uncategorized

Wyniki konkursu z Rowentą

 

Chyba przeceniłam swoje możliwości, bo nie spodziewałam się aż 160 zgłoszeń! Część z Was napisała komentarz pod notką konkursową, a część (kilkadziesiąt osób) wysłała mi prywatnego maila. Każdą odpowiedź czytałam kilkukrotnie i zastanawiałam się kogo nagrodzić. Były wierszyki, były prośby i przede wszystkim wiele przemyślanych rozwiązań wartych wcielenia w życie. Niemniej, wśród Waszych zgłoszeń szukałam produktów/gadżetów, które bardzo by mnie zainteresowały lub taki, które byłyby antidotum na moje włosowe problemy.

Polubiłam swoje włosy. Są w dużo lepszym stanie niż kilka lat temu. Jednak mam problem z puszeniem się włosów (zwłaszcza na odcinku od ucha w dół), targaniem przez wiatr, ocieraniem o kurtkę (nie znoszę gumek do włosów, gdy wychodzę „do ludzi”) i obecnie poszukuję wcierki. Wygrać mogła niestety tylko jedna osoba i jest nią Anonimowa z 9 października z 20:04, która to napisała:
ciekawe pytanie. po chwili główkowania (mogłabym wymienić z 10 fajnych kosmetyków, ale żadnemu nie przyrzekłam wierności po wieki wieków) wybór padł na spin pins, czyli wkręcane wsuwki do koka. ciekawa rzecz, włosy zwijam w ciasny koczek i wystarczą nawet dwie takie wsuwki żeby konstrukcja się trzymała, i co ważne, nie ciągnęła włosów ani nie nadwyrężała cebulek. i nie odstawała od głowy, odseparowana kilkukrotnie owinięta gumką. nie osiągnie tego żaden zestaw gumek, spinek i wypełniacza do koka, a spinki kosztują bardzo mało (1-2 zł za sztukę). nie niszczą włosów. zwykle czeszę się tak na drugi dzień o umyciu włosów, ale jeśli mam „bad hair day” to używam ich pierwszego dnia, a drugiego zostają ładne fale po rozplątaniu ślimaczka.
mam kręcone włosy i myślę że to urządzenie w końcu pozwoliłoby mi zachować równowagę między burzą loków a przyklapniętą górą, nie wspominając o „typowej polskiej płaskiej potylicy”.
mój mail: ursogangsta@gmail.com
Droga Anonimowa gratuluję Ci zwycięstwa. Jutro otrzymasz ode mnie wiadomość mailową, a ja z kolei muszę się rozejrzeć za spin pins! Wcześniej o nich słyszałam, ale nie sądziłam, że może to być taki fajny gadżet. Dopiero ten komentarz mnie oświecił i zachęcił do przyjrzenia się bliżej tym spinkom. Nigdy nie lubiłam pokazywać się w związanych włosach, ale uwielbiałam mieć koka. Kucyk wydawał mi się taki zwyczajny, natomiast koczek zdecydowanie wyglądał ciekawiej. Spin pins nie dość, że go utrzymają to będą się pięknie prezentować, bo z reguły są zakończone perełką (ja na pewno się na takie skuszę). Gdyby ktoś był ciekawy, co to jest i co można dzięki temu wyczarować to załączam grafikę:
Dziękuję Wam za tyle ciekawych propozycji, tyle ciepłych słów i za tą ilość wiadomości i komentarzy. Żałuję, że mogłam nagrodzić tylko jedną osobę.
Dobranoc!

Na co dzień jestem freelancerką – prowadzę własną jednoosobową firmę, która jest dla mnie wyzwaniem, jednocześnie przynosząc mi dużo radości. Na blogu zachęcam do dbania o włosy, testuję kosmetyki i wspieram w walce o piękno.