pielęgnacja włosów

Czy warto stawiać na minimalizm w pielęgnacji włosów?

Czy warto stawiać na minimalizm w pielęgnacji włosów?

Ostatnio coraz częściej modna staje się idea minimalizmu. Czytam o niej głównie na blogach kosmetycznych, modowych i lifestylowych. Samo to pojęcie brzmi jakoś tak luksusowo, elegancko i wytwornie. Stało się tak popularne, że rady jak zastosować tę praktykę w codziennym życiu, możemy odnieść niemal do każdej dziedziny – minimalizm w pielęgnacji twarzy, minimalizm w szafie, minimalizm zakupowy, minimalizm w makijażu, minimalizm w domu, minimalizm w pielęgnacji włosów… No właśnie, czy warto stawiać na minimalizm w pielęgnacji włosów? A jeśli tak to na czym on polega i jak go zastosować?

Czym jest minimalizm w pielęgnacji włosów?

Mój wpis przede wszystkim będzie skupiał się na wyjaśnieniu tego pojęcia w kontekście pielęgnacji włosów. W związku z tym minimalizm możemy rozumieć na kilka sposobów:
  1. najprostszy i najłatwiejszy do zrozumienia: brak kombinowania, brak eksperymentów, stosowanie wyłącznie szamponu i odżywki,
  2. stosowanie mniejszych porcji kosmetyków,
  3. stosowanie w ciągu miesiąca kilku konkretnych produktów, rezygnacja z żonglowania kosmetykami,
  4. minimalizm indywidualny, czyli dostosowany do potrzeb danych włosów.

Jak ja rozumiem minimalizm w pielęgnacji włosów

Moim zdaniem każdy definicję minimalizmu dopasowuje pod siebie. Minimalizm jest modny, więc, żeby być takim modnym wmawiamy innym, że to, co robimy to już minimalizm. Kiedy masz w szafkach mnóstwo kosmetyków do pielęgnacji włosów, kiedy stosujesz wcierki, olejowanie, maseczkowanie, zabezpieczanie końcówek, zmieniasz swoją dietę, żeby włosy lepiej rosły, łykasz suplementy, to nie  jesteś minimalistą. Po prostu.  A wyznacznikiem tego są osoby, z jakimi mieszkasz, przebywasz, a które na widok Twojej pielęgnacji i ilości kosmetyków, są w stanie stwierdzić, że to lekkie przegięcie. Brak eksperymentów i stosowanie mniejszych porcji kosmetyków, nie robią z nas minimalistów. Owszem, przybliżają do tej idei, ale tylko przybliżają.

 

Same synonimy słowa minimalistyczny dużo wyjaśniają:
do przyjęcia, drobny, mały, minimalny, najmniejszy, najniższy, nieduży, nieodczuwalny, niepokaźny, niewielki, niewyczuwalny, niewygórowany, niezauważalny, nieznaczny, niski, ograniczony, ograniczony do minimum, okrojony, powściągliwy, skąpy, skromny, skrócony, słaby, symboliczny, śladowy, średni, umiarkowany, uszczuplony, względny, zminimalizowany, znikomy, zredukowany, żaden.
Nie powinnyśmy nazywać naszych działań minimalizmem, a raczej dążeniem do niego. Samo dążenie do minimalizmu bez konkretnych przyczyn, powodów, mija się z celem i może przynieść nam tylko więcej szkód niż pożytku.

 

Czy minimalizm w pielęgnacji włosów jest dla wszystkich?

W porównaniu z innymi blogerkami, które poruszają temat pielęgnacji włosów, jestem minimalistką. W porównaniu z moimi najbliższymi, którzy nie interesują się tymi zagadnieniami, jestem maniaczką włosów. Jednak w głębi siebie nie czuję się minimalistką. Decydowanie się na taki krok zależy przede wszystkim od stanu naszych włosów i tego, czego potrzebują. Nie każdy może sobie pozwolić na okrojenie pielęgnacji. Jedni mają zdrowe, niskoporowate włosy, które nie potrzebują zbyt wielu kosmetyków, inni mają bardzo wymagające, zniszczone i suche włosy. Dlatego jeśli miałabym kogoś nawoływać do minimalizmu to tylko i wyłącznie rozumianego jako minimalne działania przynoszące oczekiwane efekty. Choć dla mnie (jako ekonomistki) jest to efektywność, a nie minimalizm.
Ciężko mówić o minimalizmie osobom, które jeszcze nie znają potrzeb swoich włosów. Myślę, że naturalną koleją rzeczy są poszukiwania odpowiednich produktów. Dążyć do minimalizmu najłatwiej jest osobom, które mają zdrowe włosy i wiedzą, jakie składniki się u nich sprawdzają.

 

Dlaczego do tego nie dążę?

Nie mam w półkach 100 szamponów, masek czy odżywek. Mam „raptem” po kilka sztuk każdego produktu (no może masek nieco więcej). Choć nie kolekcjonuję kosmetyków, bo nie wiem, czy zdążę w odpowiednim czasie wszystkie zużyć, to pewnie specyfików mam więcej niż standardowa Polka. Po drugie, nie widzę sensu, aby zawalać sobie szafki produktami, równie dobrze mogą poczekać na mnie w sklepach. Na ogół nie eksperymentuję, choć nadal poszukuję idealnych produktów. Moje włosy są dalekie od ideału. Udało mi się znacznie poprawić ich wygląd, ale to jeszcze nie to. Są wysokoporowate i bardzo wymagające, w związku z tym potrzebują treściwych, emolientowych masek. Przed każdym myciem muszę je olejować, a po myciu obowiązkowo nakładam maskę. Odżywka nie zawsze daje radę, bo dla moich włosów jest zbyt lekka. Stosuję przed każdym myciem wcierkę, a po nakładam serum zabezpieczające. Upinam do snu, delikatnie rozczesuję, regularnie podcinam rzadko suszę czy prostuję. Nie używam środków do stylizacji włosów. Dla mnie jest to maksymalizm i nie widzę powodu, by nazywać to minimalizmem. Co mogłabym dla moich włosów jeszcze zrobić? Chyba tylko eksperymentować, wykonywać zabiegi fryzjerskie i podczas jednego mycia nakładać 10 produktów, co zupełnie nie jest racjonalne. Ale to mogłoby także pogorszyć ogólny wygląd włosów.

 

Ciekawa jestem, jak wygląda Wasza pielęgnacja. Dążycie do minimalizmu w pielęgnacji włosów? Jak rozumiecie to pojęcie?

Na co dzień jestem freelancerką – prowadzę własną jednoosobową firmę, która jest dla mnie wyzwaniem, jednocześnie przynosząc mi dużo radości. Na blogu zachęcam do dbania o włosy, testuję kosmetyki i wspieram w walce o piękno.