Recenzje innych kosmetyków

Nowości KWIETNIA i MAJA

Nowości KWIETNIA i MAJA
Bądź na bieżąco:
Aż wstyd się przyznać, ale ostatnie dwa miesiące upłynęły mi na wydawaniu oszczędności na kosmetyki (czerwiec się zapowiada podobnie). Z reguły nie robię systematycznie zakupów kosmetycznych. Wolę zaplanować zakupy niż porywać się na każdą nowość. Dlatego skrzętnie notuję, co mogłoby mi się przydać, a po jakimś czasie wracam do mojej listy i zastanawiam się, czy aby na pewno to wszystko jest mi potrzebne. Oprócz kosmetyków do włosów, kupiłam też kilka produktów do ciała i twarzy. Łącznie 15 sztuk. Niemal wszystkie z nich są dla mnie totalnymi nowościami.
Bardzo długi czas chorowałam na kosmetyki rosyjskie. Co chwilę na blogach, które przeglądałam pojawiały się ich recenzje. Pierwsze takie produkty miałam okazję dostać w dwóch pudełkach Shinybox. W tym czasie nie przekonałam się do nich w 100%, ale chciałam dać szansę innym kosmetykom rosyjskim. Wasze komentarze na moim fanpage’u pod postem o masce drożdżowej sprawiły, że zachęciłyście mnie do kupna jej “siostry”, maski jajecznej.

Bania Agafii – maska jajeczna i Planeta Organica maska ajurwedyjska

O masce jajecznej Agafii pisałam tutaj (klik!). Produkt ma całkiem przyjemny skład i na początku spisywał się bardzo fajnie. Przy dłuższym stosowaniu przesuszał mi włosy, bo zawiera ekstrakty i proteiny. Natomiast maska bardzo fajnie dociąża włosy, jeśli użyje się jej raz na jakiś czas. Podobne odczucia miałam co do maski drożdżowej. Te kosmetyki są dla mnie totalnym zaskoczeniem, bo raz ładnie dociążają, a raz odciążają (chociaż szamponami, wcierkami, jedwabiami nie żongluję, więc nie od nich to zależy). Co więcej, jestem mniej więcej w stanie przewidzieć kiedy i jak zadziałają te maski. Z racji tego, że potrzebuję dociążenia to maskę jajeczną używam 1-2 razy pod rząd. W takiej konfiguracji spisuje się świetnie.

Z kolei maska ajurwedyjska była jednym z moich planów na 2015 rok. Użyłam ją kilka razy i za każdym razem powodowała u mnie ogromny puch. Miałam w związku z nią duże nadzieje i niestety się zawiodłam.

Wniosek? Rosyjskie produkty do pielęgnacji włosów być może nie są dla mnie. Na pewno na co dzień powinnam unikać ekstraktów i protein wysoko w składzie. Raz na jakiś czas służą moim włosom, ale stosowane regularnie wysuszają.

Bania Agafii Aktywator wzrostu i EcoLab peeling cukrowy

Aktywator wzrostu wrzuciłam do koszyka, bo planuję w tym roku walczyć o przyrost włosów. Już udało mi się zagęścić końcówki włosów (aktualizacja wkrótce), więc spokojnie mogę je zapuszczać. Taka saszetka wprawdzie nie wystarczy mi na długo, ale chcę w pierwszej kolejności sprawdzić, czy nie będzie wywoływać łupieżu. Jeśli będzie w porządku, kupię więcej opakowań i dokładnie przetestuję ten produkt.
Markę Ecolab już zdążyłam pokochać. Uwielbiam ten scrub. Ma świetny skład. Znajdziemy w nim cukier, masło shea, ekstrakt z mandarynki, z miodu, bazylię, olej ze słodkich migdałów. Produkt świetnie działa. Idealnie złuszcza martwy naskórek, ale nie jest za ostry, więc nie powoduje podrażnień i świetnie pachnie. Nawet cena jest przyjemna  – kosmetyk kosztuje 18 zł.

Masła i mleczko do ciała: Home SPA, EcoLab, Planeta Organica

Chciałabym jeszcze na chwilkę wrócić do marki Ecolab. W tle widzicie francuskie mleczko do ciała. Żaden balsam, żaden olejek nie dał mojej skórze takiego ukojenia i żaden jej tak nie wygładził. Rzadko zachwycam się kosmetykami, ale w przypadku tej marki jak na razie się nie zawiodłam. Wszystkie obietnice producenta się sprawdziły. Ponadto kolejny raz zauroczył mnie skład. Mamy tu borówkę, olej z pestek moreli, peptydy owsiane, olejek lawendowy, ekstrakt z magnolii, ekstrakt z owoców granatu. Nie ma nawet śladu parafiny. Mleczko mimo że nie jest gęste to jest bardzo wydaje i świetnie nawilża. Plusem jest też cena, dorwałam je za 16 zł:)
Maseł z HomeSpa i Planeta Organica jeszcze nie miałam okazji używać, ale również mają bardzo dobre i bogate składy 🙂

Oleje: z orzechów laskowych, z czarnuszki, konopny, śliwkowy. Spirulina i maseczka trójalgowa

Na początku maja nawet nie olejowałam włosów, bo… wykończyłam wszystkie oleje, które się u mnie sprawdzały. Co do jednego!:) Dlatego też zainwestowałam w kilka za jednym zamachem. Do pielęgnacji włosów kupiłam olej z orzechów laskowych (jest rewelacyjny), olej konopny oraz śliwkowy (niesamowicie pachnie). Czarnuszkę chcę wykorzystać w bardziej leczniczy sposób, ma mnóstwo właściwości. Np. hamuje tworzenie komórek nowotworowych, wspomaga leczenie wrzodów, poprawia odporność, obniża cholesterol, łagodzi alergię. Nie mogłam też przejść obojętnie obok hitu blogosfery, czyli spiruliny. Do koszyka dorzuciłam też maseczkę algową.

Max Factor Face Finity podkład i Maybelline Lash sensational mascara

Rzadko pokazuję Wam kolorówkę, bo blog skupia się wokół tematu pielęgnacji włosów. Niedawno była promocja w Rossmannie i niemal na każdym blogu kosmetycznym pojawiły się wpisy, dotyczące zakupów. U mnie takiego postu nie było. Zresztą kupiłam tylko 2 produkty. Podkład z Max Factora nie jest dla mnie wymarzonym podkładem. Ściera się i nie wtapia się w moją skórę tak, jakbym tego chciała. Ale nie jest też kiepski. Na pewno nie sprawdzi się u osób, które mają bardzo suchą skórę, ponieważ podkreśla suche skórki. Ma SPF 20, więc wiosną dość dobrze chroni przed promieniowaniem słonecznym.
Maskara również jest takim średniakiem. Plusem jest to, że ma silikonową szczoteczkę i się nie osypuje, ale niestety skleja moje rzęsy. Na razie moim ulubieńcem pozostanie maskara Etrebelle. Choć nie ukrywam – szukam czegoś innego, bo nie chcę wydawać 100 zł na tusz.

 

Z moich kwietniowych i majowych nowości to już wszystko. No był jeszcze kwietniowy i majowy Shinybox, ale o nich Wam już pisałam. Czerwcowe nowości będą za miesiąc – mam już kilka produktów do pielęgnacji włosów, które Wam pokażę:)

 

Dajcie znać, czy miałyście któryś z tych kosmetyków i czy same zaszalałyście w ostatnim czasie na zakupach 🙂


Na co dzień jestem freelancerką – prowadzę własną jednoosobową firmę, która jest dla mnie wyzwaniem, jednocześnie przynosząc mi dużo radości. Na blogu zachęcam do dbania o włosy, testuję kosmetyki i wspieram w walce o piękno.