Dla początkujących

Jak wyglądały moje początki dbania o włosy i co mi pomogło

Jak wyglądały moje początki dbania o włosy i co mi pomogło
Bądź na bieżąco:

Dziś skupię się na moich początkach dbania o włosy i na tym, co mi pomogło wytrwać we “włosomaniactwie”. Nie wiem, na jakim etapie pielęgnacji włosów jesteście, ale ja patrząc na swoje włosy w 2012 roku byłam przerażona. Regularne prostowanie, brak konkretnej pielęgnacji i fakt, że moje pasma są z natury suche, wszystko to sprawiło, że wyglądały naprawdę kiepsko, a ja wpadałam w panikę, choć to tylko włosy, prawda? Dzisiejszy temat poruszam na Waszą prośbę – to drugi wpis, na który głosowałyście miesiąc temu na facebooku 🙂

Moje włosy nadal nie są idealne i nadal mam z nimi problemy. To nie jest tak, że każdy, kto zacznie dbać o włosy, od razu będzie mógł się pochwalić piękną taflą. Na wygląd włosów ma wpływ mnóstwo czynników, m.in. genetyka, czy choroby. Czasem nie jesteśmy w stanie przeskoczyć pewnych ograniczeń, ale jestem przekonana, że choć trochę możemy poprawić ogólny wygląd. Może nigdy nie będę miała gęstych włosów, ale odpowiednią pielęgnacją mogę zapobiec ich łamaniu, co w efekcie zagęści końce. Gdybym jednak 4 lata temu usiadła i stwierdziła, że się  nic z tym nie da zrobić, dziś pewnie nadal miałabym na głowie bardzo rzadkie sianko 😉 Jednym z czynników, które sprawiły, że wytrwałam, było prowadzenie bloga. Nie tylko był moim dziennikiem pielęgnacji, ale skłonił mnie do poszukiwania nowych metod dbania o włosy i kosmetyków. Początki mojej pielęgnacji włosów wiązały się z wieloma błędami i tak naprawdę zeszły rok okazał się dla mnie przełomowy – dopiero wtedy dokładniej poznałam i zrozumiałam potrzeby swoich włosów.

Zobacz: Moja włosowa historia

1. Keratynowe prostowanie

i zabiegi keratynowe/odbudowujące włosy w salonach fryzjerskich. Na początku nie bardzo wiedziałam od czego zacząć pielęgnację. Parę lat temu bardzo popularne były kupony zniżkowe na stronach z zakupami grupowymi. Postanowiłam skorzystać z nich i kilka razy wybrałam się na cięcie i zabiegi wzmacniające włosy m.in. na keratynowe nawilżanie. To właśnie wtedy dowiedziałam się o istnieniu keratynowego prostowania włosów, które sprawia, że włosy są na długo proste. Dla mnie, osoby, która wtedy była uzależniona od prostowania włosów, taki zabieg okazał się bardzo interesujący. Dwukrotnie przeprowadziłam go samodzielnie w domu i efektem mogłam się cieszyć około 7-8 miesięcy. Przez ten czas starałam się dbać o włosy stosując delikatne szampony, maseczki, oleje, pijąc drożdże, pokrzywę, czy łykając suplementy. Keratynowe prostowanie jest jednak złudne, ponieważ po jakimś czasie keratyna wypłukuje się i włosy wracają do dawnego stanu. Jednak dzięki niemu udało mi się odstawić prostownicę i wyrobić sobie nawyk dbania o włosy.

Ważne: Niektóre osoby są niezadowolone z keratynowego prostowania, ponieważ jest to zabieg, który należy powtarzać. Nie odbudowuje trwale włosów i na dłuższą metę może pogorszyć ich stan, co uwidoczni się dopiero po wypłukaniu keratyny. Jeśli jesteście ciekawe, jakich efektów można się spodziewać, zerknijcie tutaj: tsv_beauty (instagram).

2. Regularne podcinanie końcówek i zabezpieczanie ich serum

Praktycznie od samego początku zdawałam sobie sprawę, że muszę regularnie ścinać rozdwojone końcówki. Najlepiej byłoby oczywiście ściąć całą zniszczoną partię włosów, ale w moim przypadku wiązałoby się to ze ścięciem niemal wszystkich włosów. Były zniszczone od nasady aż po końce, a rozdwojenia znajdowałam na całej długości. Przez długi czas miałam problem z systematycznością stosowania serum. Dopiero, gdy udało mi się przyzwyczaić do wcierania go w końce po każdym myciu, zauważyłam, że włosy przestają się łamać i wyglądają na znacznie gęstsze.

Ważne:

3. Dobór odpowiedniej szczotki do włosów

Używałam wielu szczotek do włosów: zwykłych plastikowych, pneumatycznych z metalowymi igiełkami, Tangle Teezer, szczotki z włosia dzika, ale żadna mnie tak nie porwała jak Olivia Garden Supreme Combo. Używam jej od 10 miesięcy i muszę przyznać, że naprawdę jest świetna. Delikatnie rozczesuje włosy, nie ciągnie ich, nie łamie! Wybór odpowiedniej szczotki jest bardzo istotny – możemy w ten sposób uniknąć łamania, rozdwajania, czy trudności w rozczesywaniu.

Ważne:

4. Równowaga PEH (proteinowo-emolientowo-humektantowa)

Niby wiedziałam, że równowaga jest istotna, ale nie praktykowałam jej w codziennym życiu. Gdy jakiś produkt przestawał się sprawdzać odstawiałam go i zastępowałam innym. Jednak konsekwentnie pomijałam kosmetyki typowo nawilżające, czyli zawierające glicerynę, aloes, miód, pantenol. Wynikało to przede wszystkim z faktu, że na samym początku takie produkty powodowały u mnie okropny puch. Przez długi czas moja pielęgnacja kręciła się głównie wokół emolientów i protein, co w konsekwencji sprawiło, że włosom brakowało nawilżenia. Włączenie produktów typowo nawilżających dociążyło i zmiękczyło moje włosy. Masek nawilżających nie stosuję po każdym myciu, podobnie jak produktów typowo proteinowych. Najczęściej wybieram kosmetyki, które są mieszanką zapewniającą równowagę PEH lub są emolientowe.

Ważne:

5. Analizowanie składów kosmetyków

Według mnie umiejętność rozkodowywania kosmetyków jest bardzo przydatna. I to nie tylko w przypadku kosmetyków do pielęgnacji włosów, ale także produktów do pielęgnacji ciała i twarzy. Na początku unikałam szamponów z silnymi detergentami (np. SLS, SLES), ale w tym momencie nie przestrzegam tej reguły – stosuję łagodne i te silniejsze szampony. Staram się unikać serum i odżywek/masek, które zawierają Alcohol, Alcohol denat i Isopropyl Alcohol. Czasem zdarza mi się sięgnąć po taki “niewłaściwy” produkt, ale zwracam uwagę na to, na którym miejscu występuje zły alkohol i czy jest w otoczeniu substancji, które mogą neutralizować jego działanie.

Ważne:

6. Mycie włosów metodą OM

czyli najpierw olej/odżywka/maska, a dopiero mycie. Na początku byłam zafascynowana metodą OMO (olej-mycie-maska), jednak moje włosy bardzo często dobrze wyglądają bez nakładania maski po myciu. Co więcej, niektóre produkty sprawdzają mi się tylko przed myciem. Jeśli myję włosy metodą OM to po myciu wcieram w skórę głowy wcierkę, a w końcówki serum.

Ciekawa jestem, dzięki czemu zawdzięczacie wygląd swoich włosów? A może dopiero zaczynacie o nie dbać?


Na co dzień jestem freelancerką – prowadzę własną jednoosobową firmę, która jest dla mnie wyzwaniem, jednocześnie przynosząc mi dużo radości. Na blogu zachęcam do dbania o włosy, testuję kosmetyki i wspieram w walce o piękno.