Wspólne akcje

Akcja zapuszczania włosów – podsumowanie 7 miesięcy zapuszczania

Akcja zapuszczania włosów – podsumowanie 7 miesięcy zapuszczania
 Minęło już 7 miesięcy od kiedy postanowiłam zapuszczać włosy. Zawsze chciałam, aby sięgały talii, a nawet były dłuższe. Niestety, moje włosy zawsze były bardzo delikatne, więc ciągle się rozdwajały. Razem ze mną do akcji przystąpiło wiele osób. Na blogu mniej, natomiast na facebook’u wydarzenie Zapuszczę włosy w 2016 zasubskrybowało ponad 5 tysięcy osób. Pech chciał, że w ostatnich dniach facebook ograniczył niemal do zera widoczność moich postów na wydarzeniu, dlatego oprócz mojego podsumowania zobaczycie efekty tylko jeszcze dwóch osób.

 

P.S. Jeżeli chcesz jeszcze dołączyć do akcji to możesz to zrobić w każdej chwili 🙂 Wystarczy, że w komentarzu zamieścisz taki formularz:
Nick:
Data rozpoczęcia:
Długość włosów/ pasma kontrolnego:

Dodatkowo możesz podać informacje:
Co zamierzasz stosować?
Zewnętrznie:
Wewnętrznie:
Email:

Na adres: dbajmyowlosy@gmail.com możecie przesyłać zdjęcia swoich włosów.
Przez te prawie 7 miesięcy moje włosy urosły zaledwie 8 cm, co daje średnio 1,14 cm miesięcznie. Nie tylko wynik jest niezadowalający, ale i stan końcówek. Włosy w rzeczywistości urosły pewnie nieco więcej, ale po końcówkach widać, że przez ostatnie 2-3 miesiące bardzo się połamały. Możecie sprawdzić jak wyglądały moje włosy pod koniec lipca (klik!). Cóż, na podstawie zdjęć włosów wnioskuję, że konieczne jest w moim przypadku podcinanie ich co 3 miesiące. Obecnie jestem po podcięciu 5 cm – niedługo pokaże Wam zdjęcie 🙂 mimo to i tak jestem na plus – włosy po 7 miesiącach w ostatecznym rozliczeniu są 3 cm dłuższe 🙂

Na długość włosów i na fakt, że się połamały wpłynęło:
  • po pierwsze, brak podcięcia włosów w trakcie akcji zapuszczania. Włosów nie podcięłam, bo ostatnie miesiące były dla mnie bardzo stresujące. Wizyty u lekarzy, pobyt w szpitalu, cała masa badań, ślub, wesele, pisanie i obrona pracy magisterskiej, przeprowadzka, założenie własnej firmy. Szczerze mówiąc, nie miałam siły do tego, aby myśleć o włosach. W tych miesiącach inne sprawy były dla mnie bardziej istotne. Myślę jednak, że brak podcięcia włosów może być pozytywny. Dzięki temu mnóstwo dziewczyn może zrozumieć, że nie podcinając włosów wcale wiele nie zyskają. Co z tego, że włosy będą dłuższe jeśli końcówki będą wyglądać jak mysi ogonek?
  • po drugie, bardzo minimalistyczna pielęgnacja włosów. Z powodów, o których pisałam wyżej dużo rzadziej olejowałam włosy i rzadziej stosowałam OMO (odżywianie/olejowanie – mycie – odżywka/maska), co nie ukrywajmy – wpływa na to, czy włosy będą się szybciej łamać i rozdwajać. Zwłaszcza włosy takie jak moje – cienkie, delikatne, wysokoporowate, rozjaśniane i z natury suche.
  • po trzecie, stres i problemy zdrowotne doprowadziły u mnie do wzmożonego wypadania, które trwało około 1,5 miesiąca. Znajdowałam włosy dosłownie wszędzie. Na szczęście wszystko już jest ok, ale włosy stały się rzadsze,
  • po czwarte, wcierki i suplementy –  do końca lipca regularnie stosowałam wcierki. Były to Vitapil (lotion oraz suplement), a także Kaminomoto. Vitapil nie przyspieszył porostu, natomiast Kaminomoto sprawiło, że włosy rosły około 1,5 cm na miesiąc. Mój standardowy przyrost to niecały 1 cm. Później jeszcze sięgałam po te wcierki – zostało mi niewiele produktu i chciałam go wykorzystać.
Jak widzicie, zapuszczanie włosów przez te 7 miesięcy nie okazało się moim sukcesem. Jednak się nie poddaję. Wyznaczyłam sobie kolejne cele i bardzo chętnie będę kontynuować tą akcję.
Zamierzam stosować:
  • od zewnątrz – wcierki: ponownie Kaminomoto Hair Growth (byłam zadowolona z efektów, bardzo polubiłam tę wcierkę), Jantar w ampułkach, wcierkę Banfi i tonik-wcierkę Vianek z ekstraktem z pokrzywy, skrzypu, łopianu, szałwii i brzozy,
  • od wewnątrz – herbatkę pokrzywową, suplement Merz Special i być może ponownie Vitapil.

Efekty dziewczyn

Autorki są blogerkami, pod każdym zdjęciem znajdziecie link do ich blogów 🙂

Inny kolor włosów wynika z innego oświetlenia. Włosy są ścięte równo – na zdjęciu podwinęły się.

Zołza z kitką 

W kwietniu, gdy zgłosiłam się do akcji, długość moich włosów liczona od linii czoła wynosiła 44 cm. Teraz, na początku października włosy mierzą 51 cm. Czy jestem zadowolona z takiego wyniku? Jak najbardziej! W trakcie trwania akcji 3 razy podcinałam włosy o 2-3 cm. Wydaje mi się więc, że łączna suma przyrostu w wysokości przynajmniej 12 cm jest całkowicie zadowalająca;)
 
Co stosowałam?
Wcierki: klasycznie Jantar, do tego ampułki Radical, maść końska. Teraz jestem na etapie testowania biotynowej odzywki Schwarzkopf, którą nakładam na skórę głowy przed każdym myciem.
Oleje: olej SESA (spisał się świetnie, również na długości), do czasu wakacji musztardowy, sezamowy i rzepakowy z chilli. Ostatnio testowałam stymulujący olejek Agafii – nie tylko nie zadziałał, ale przyczynił się do wzmożonego wypadania. Dodatkowo stosowałam ajurwedyjską złotą maskę – delikatnie wmasowywałam w skórę co drugie mycie. 
Suplementacja: w kwietniu skończyłam tabletki Merz Special – za każdym razem efekt jest piorunujący. Do wakacji jadłam codziennie ziarenka siemienia lnianego i piłam oleje. Teraz jedyną suplementacją jest Biotebal – póki co jednak za wcześnie na rozmowy o efektach 😉
 Mam wrażenie, że ze wszystkich stosowanych produktów największe efekty przyniosło siemię lniane. Na efekty trzeba było poczekać, ale gdy włosy już ruszyły, to z impetem – w ciągu 1 miesiąca urosły nawet 3 cm! najgorszy przyrost z kolei był w wakacje, kiedy całkowicie zaniedbałam nie tylko pielęgnację, ale także suplementy i zdrową dietę. 
 
Zwróćcie uwagę na włosy po bokach, tam  najbardziej jest zauważalny przyrost 🙂 Efekty u Zołzy zachęciły mnie do wypróbowania suplementu Merz Special.
 Barbeo
Swoje zapuszczanie włosów zaczęłam w kwietniu z długością 64cm. Przez ten czas udało mi się zapuścić łącznie 11cm, jednak dwa razy podcinałam włosy i końcowa długość to 67cm. Jest to naprawdę świetny wynik jak na fakt, że w tym czasie byłam 3 razy w szpitalu i przyjmowałam wiele antybiotyków. Udało mi się całkowicie zahamować wypadanie włosów, lekko zapuścić włosy, unormalizować skórę głowy i dorobić się wielu baby-hair. Stosowałam doustnie kolejno Biotebal (nie było efektów), Calcium Pantothenicum (włosy zaczęły dużo szybciej rosnąć) oraz wcierki z kozieradki (zaczęły wyrastać baby-hair) oraz wcierkę z kropli żołądkowych (ogromny wysyp baby-hair i duużo dłuższe włosy). W chwili obecnej stosuję wciąż wcierkę z kropli żołądkowych a wewnętrznie przyjmuję suplement Hairvity, choć nie wiem czy to pomoże. Dodatkowo starałam się jak najczęściej olejować włosy i jak widać, udało mi się doprowadzić je do niezłego stanu 🙂 Używałam oleju rzepakowego, kokosowego, rycynowego, lnianego i z orzechów włoskich, najlepsze efekty są po oleju lnianym i z orzechów włoskich.


Na tle dziewczyn moje efekty są bardzo słabe. Ich zdjęcia dały mi mocnego kopa do działania! 🙂 Historia Barbeo pokazuje, że mimo przeciwności losu, da się zapuścić piękne i gęste włosy 🙂 

Zapuszczacie włosy? A może chcecie się podzielić swoimi efektami? Chętnie opublikuję Wasze historie na blogu i facebooku!
Podobne posty:

  1. Jak zapuścić włosy?
  2. Zapuszczanie włosów – 10 najczęściej zadawanych pytań
Na co dzień jestem freelancerką – prowadzę własną jednoosobową firmę, która jest dla mnie wyzwaniem, jednocześnie przynosząc mi dużo radości. Na blogu zachęcam do dbania o włosy, testuję kosmetyki i wspieram w walce o piękno.