Ciąża Okiem matki

Jak przebiegała moja ciąża? #OkiemMatki

Jak przebiegała moja ciąża? #OkiemMatki
Bądź na bieżąco:

Z reguły, kiedy zachodzimy w ciążę wijemy różne wizje. Z jednej strony bardzo się cieszymy i przygotowujemy się – remontujemy dom na przyjście dziecka, czytamy mnóstwo poradników, dbamy o swoje zdrowie, chodzimy na szkołę rodzenia, kompletujemy wyprawkę. Myślimy też, że będziemy mieć czas na pracę, domowe obowiązki i spotkania ze znajomymi. Z drugiej strony, pewnie niejedna z Was ma w sobie obawy, że coś będzie nie tak – kiepskie wyniki badań, problemy z dzidziusiem, złe samopoczucie, kłopoty w pracy i w domu. Jak przebiegała moja ciąża?

Ci, którzy są zapisani na mój newsletter dostawali powiadomienia o tym, co się u mnie dzieje. Często pytano mnie, czy planowałam ciążę. Otóż odpowiem – tak. Planowałam, że przygotuję swoje życie na przyjście dziecka. No wiecie – zrobię odpowiednie badania, poprawię swoją kondycję fizyczną, przyszykuję posty na zapas, statusy na facebooka i Instagram. Planowałam, że ułożę sobie wszystko, tak, aby móc przez 3 miesiące po porodzie zajmować się tylko dzieckiem i z doskoku popracować. Nawet sądziłam, że w trakcie ciąży dam radę więcej zrobić niż normalnie. Myślałam, że szybko nauczę się organizacji czasu, tak żeby 8-godzinny dzień pracy zrealizować w 2 godziny. To cała ja 🙂 zawsze mam wrażenie, że zrobię więcej, niż jestem w stanie.

Obserwując świat blogów i mediów społecznościowych, można wysnuć mylne wnioski, że jak się chce to można mieć czas na wszystko. Teraz uważam, że jednak trzeba wziąć poprawkę na to, jak wygląda nasze życie. Każda z nas jest w innej sytuacji, ma inne obowiązki i inne zmartwienia.

Jak przebiegała moja ciąża?

Niemal od początku była zagrożona poronieniem…

Już w 7 tygodniu, czyli niedługo po zrobieniu testu, zaczęłam plamić. Trafiłam na kilka dni do szpitala, a wśród zaleceń był oszczędzający tryb życia. Mało ruchu, dużo odpoczynku. Mój lekarz zalecił nawet rezygnację z pracy przy komputerze (ze względu na stres), jednak ja chciałam pracować. No bo ile seriali i filmów można obejrzeć? Ile książek przeczytać?  Jak długo przeglądać artykuły w Internecie? Ciągłe odpoczywanie też jest męczące, poza tym praca mnie relaksowała, pozwalała odciąć się od strachu o maluszka.

Ale…

Plamienie trwało kilka tygodni, a ja codziennie martwiłam się, czy z dzieckiem wszystko jest w porządku. Regularnie odwiedzałam ginekologa, który potwierdzał, że jest ok. W pierwszym trymestrze czułam się okropnie – miałam zawroty głowy, mdłości, papkę zamiast mózgu 🙂 Ogromnie ciężko było mi się skupić – miałam wrażenie, że złożenie prostego zdania przerasta moje możliwości. Ciągle chciało mi się spać, dlatego nie żałowałam sobie snu i wstawałam znacznie później niż do tej pory. Cały mój rytm dnia szlag trafił – “no bo ja przecież zawsze wstawałam o 4:30!” i nie potrafiłam się odnaleźć w nowej rzeczywistości.

Poza tym ciężko dobrze się czuć, gdy w menu są głównie bułki z masłem 🙂 przez dłuższy czas niczego innego nie mogłam przełknąć. Zamiast przybierać na wadze, chudłam. Do 13-ego tygodnia straciłam 4kg.

Kolejne pobyty w szpitalu

Gdy już jako tako się otrzepałam, ogarnęłam i wyrobiłam sobie nową rutynę, znów trafiłam do szpitala. Tym razem z krwawieniem w 18 tygodniu. Od razu pojechałam na oddział patologii ciąży, gdzie krwawiąc, czekałam ponad godzinę aż zostanę zbadana i przyjęta do szpitala. Nie wiem, czy takie czekanie to standard w polskich szpitalach (swoją drogą inna ciężarna czekała kilka godzin).

Znów spędziłam na oddziale kilka dni i wróciłam do domu z zaleceniem, aby się oszczędzać i przejść na restrykcyjną dietę wątrobową. Bo jak się okazało… ciąża sprzyja powstawaniu kamieni żółciowych. A to właśnie one stały się powodem, dla którego trafiłam do szpitala w 34 tygodniu. Na lekkostrawnej diecie znów zaczęłam chudnąć. Ostatecznie przed samym porodem ważyłam zaledwie 9 kg więcej niż przed ciążą. Do swojej wagi wróciłam w ciągu kilku dni. Dieta wątrobowa okazała się dla mnie zbyt restrykcyjna – trzymałam się jej w niemal 100%, przez co bardzo szybko opadłam z sił.

Jakie wnioski wyciągnęłam po tych doświadczeniach?

# Mówią, że ciąża to nie choroba

Ok, ale to wyjątkowy stan, w którym bądź co bądź, trzeba zwracać uwagę na zdrowie. Wiele kobiet, zwłaszcza tych mających swoje biznesy lub działających jako freelancerki, wierzy, że dadzą radę nadal pracować. Zazwyczaj to im się udaje. Są natomiast takie osoby jak ja, które muszą nieco zwolnić. Myślę, że warto zaplanować sobie czas ciąży, ale nie ma sensu kurczowo trzymać się planów, jeżeli okoliczności są nie do końca sprzyjające.

# Nie da się przygotować na ciążę i dziecko

Oczywiście, w pewnym stopniu możemy coś zrobić, ale wiecie… na tak wielkie zmiany w życiu nigdy nie ma odpowiedniej chwili. Zawsze będzie coś, co można poprawić. Zawsze będzie coś, co wypadałoby zrobić zanim pojawi się bobas. Ja m.in. chciałam rozkręcić firmę i przygotować materiały na zapas. Może gdyby moja ciąża przebiegała książkowo to udałoby mi się zrobić wszystko, co sobie zaplanowałam. Kilkudniowe pobyty w szpitalu sprawiały, że miałam miesiąc wyjęty z życia. Powrót do rzeczywistości był trudny, zwłaszcza, że z tyłu głowy był strach o maluszka.

# Zrobione jest lepsze od doskonałego

Zamiast skupiać się na szczegółach i dopieszczać detale, lepiej wziąć się do roboty i skupić na tym, co najważniejsze. Jeżeli zamierzacie w tym czasie rozpocząć biznes, czy nauczyć się czegoś nowego to działajcie! Nie traćcie czasu na mało istotne szczegóły.

# Czas pędzi!

Pomimo, że 9 miesięcy to szmat czasu, tygodnie mijają bardzo szybko. Zanim się obejrzycie, będziecie już rodzić 🙂 po porodzie czas mija jeszcze szybciej!

# Szkoła rodzenia

Jedną z naszych najlepszych decyzji było uczestniczenie w zajęciach szkoły rodzenia. Skorzystaliśmy z bezpłatnej szkoły w Ostrowcu Świętokrzyskim przy ośrodku zdrowia “Opiekun”. Jestem pod wrażeniem zaangażowania Marii, która wspierała nas 2 godziny tygodniowo przez okres całej ciąży. Ćwiczyliśmy oddychanie (fazy porodu), pracowaliśmy nad mięśniami (napinanie, rozluźnianie), rozmawialiśmy o ciąży, porodzie, dzieciach. Poza tym raz w tygodniu położna robiła nam ktg, a po każdych zajęciach badała tętno dziecka. Gdy byłam w szpitalu, dzwoniła i pisała, żeby mnie wesprzeć, doradzała po porodzie, choć nie była położną mojego dziecka. Jeżeli jesteście ze świętokrzyskiego to z całego serca polecam Wam tę szkołę.

# Blogerki, vlogerki i instagramerki

Macie wrażenie, że mają na wszystko czas? Że pomimo ciąży i dzieci non stop piszą, nagrywają stories, jedzą wyrafinowane potrawy i codziennie noszą makijaż? A wiecie, że Instagram jest jednym z najbardziej dołujących medium? Jestem zdania, że warto dążyć do perfekcji, warto się rozwijać, podróżować, smakować nowych potraw, ale nie warto się porównywać z innymi. To ciśnienie, że inni mają idealne życie. A skąd wiecie, że tak jest? Może Wy macie coś, czego oni nie mają? Może poświęcacie czas na budowanie relacji z mężem, partnerem, dzieckiem, przyjaciółką? Może angażujecie się w pomoc innym, remontujecie dom, albo pracujecie na etacie i uczycie się? Życie każdej z nas jest inne, posiadamy inne umiejętności, mamy za sobą inną historię. Czerpmy inspirację od innych, ale nie oczekujmy, że tak samo przeżyjemy życie.

jak przebiegała moja ciążaCo udało mi się zrobić w trakcie ciąży?

  1. Uruchomiłam Indywidualne konsultacje online, czyli wsparcie w pielęgnacji włosów. Analizuję dotychczasową pielęgnację, przesyłam pliki pdf, wysyłam indywidualny plan pielęgnacji.
  2. Rozpoczęłam prace nad własnymi produktami, które mam nadzieję niebawem ujrzą światło dzienne 🙂 Wprawdzie od kilku miesięcy stoję w miejscu, ale fakt, że napisałam ten post oznacza, że powoli ruszam ze skrzyżowania 🙂 Planów jest dużo, a czasu mało. Ale kto powiedział, że będzie łatwo? Nie muszę być jedną z tych blogerek, które wychodzą z lodówki. Idę wolno, swoim ślimaczym tempem, bo rodzina jest najważniejsza.
  3. Rozszerzyłam tematykę bloga – zaczęłam pisać o urodzie, zdrowiu, a teraz o macierzyństwie. To naturalne, że z czasem zmieniamy swoje plany. Byłabym głupia, gdybym kurczowo trzymała się wyłącznie tematu włosów, gdy wokół mnie tak wiele się dzieje 🙂
  4. Ogłosiłam nabór na konsultacje włosowe.
  5. Zaplanowałam remont – najwięcej czasu poświęciłam na kuchnię. Projektowałam układ mebli, dogadywałam szczegóły ze stolarzem, pracownikami, wybierałam materiały, farby, sprzęt AGD. Nie sądziłam, że to może być aż tak czasochłonne! W sumie takie planowanie zajęło nam dobry miesiąc. Jednak nie żałuję żadnej minuty, którą na to poświęciłam. Wiele się dowiedziałam i mam kuchnię moich marzeń, choć nie obyło się bez wpadek.
  6. Pracowałam nad tekstami na inne portale.
  7. Odgruzowałam przestrzeń – porobiłam generalne porządki.

Pewnie jeszcze znalazłoby się coś jeszcze jak np. udzielanie korepetycji, czy zaplanowanie działań w mojej firmie, ale ciężko spamiętać wszystkie szczegóły. Pomimo ciąży i trudnej sytuacji wiem, że ruszyłam do przodu i to najważniejsze!

Posty z tej serii:

  1. Jak przebiegała moja ciąża? Co mnie zaskoczyło, martwiło i jak sobie radziłam.
  2. Jak przygotować się do ciąży i macierzyństwa?
  3. Praca – jak prowadzić biznes, będąc w ciąży?
  4. Pielęgnacja włosów, twarzy i ciała w ciąży – na co zwracać uwagę?
  5. Jak zostałam mamą – poród oczekiwania vs rzeczywistość.
  6. Wyprawka dla noworodka i mamy.
  7. Pierwsze tygodnie razem – jak sobie radziłam po porodzie.
  8. Praca z niemowlakiem – jak ją zorganizować?
  9. Czy mama ma czas dla siebie?
  10. Jak nie zwariować na macierzyńskim?
  11. Remont przy niemowlaku – czy to dobry pomysł?
  12. Macierzyństwo – oczekiwania vs rzeczywistość

Posty z czasem będą podlinkowane.

Jak przebiegały Wasze ciąże? Pracowałyście? Byłyście na zwolnieniu? Jakie macie wyobrażenia o tym czasie?



Na co dzień jestem freelancerką – prowadzę własną jednoosobową firmę, która jest dla mnie wyzwaniem, jednocześnie przynosząc mi dużo radości. Na blogu zachęcam do dbania o włosy, testuję kosmetyki i wspieram w walce o piękno.